Dziś bardziej kolorowo. Makijaż idealny dla niebieskookich gdyż: złoto, brąz oraz fuksja świetnie kontrastują z tęczówką.
Użyłam: baza pod cienie urba decay eden, cienie i pigment MUG, tusz wibo, liner catrice, korektor YSL UWAGA: nazwy wszystkich cieni wymienione są na linku KLIK
Dziś pokazuję makijaż w którym pierwsze skrzypce gra złoto. Nałożyłam je na całą powiekę w dwóch etapach. Pierwszy raz na sucho a potem dołożyłam jeszcze drobinę na mokro. Jest to złoty cień z paletki Naked (Half Baked) do tego odrobina matowego brązu dla podkreślenia głębi oka (Buck). Dolną powiekę podkreśliłam ponownie odrobiną złota oraz pięknym cieniem marki Glazel który pokazywałam tutaj KLIK.
Miejsce pod brwią oraz przy wewnętrznym kąciku rozjaśniłam matową bielą. Oczywiście jak to u mnie kreska musi być (matowy, czarny cień na mokro).
Makijaż mimo że złoty nadaje się na dzień. Pięknie podkreśli każdy kolor tęczówki ale dzięki brudnemu fioletowi na dolnej powiece najpiękniej podbije kolor tęczówek niebieskich oraz zielonych.
Co sądzicie o tym makijażu? Uważacie że nada się na dzień czy jednak jest za mocny?
Dziś testowałam najnowszy cień z inglota - żółty ( double sp. 474). W ogóle makijaż tak jak w tytule składa się głównie z inglota - wszystkie cienie są tej marki ( czarny 61, biały mat 373, turkus 415 i niebieski 426 oraz beż 463). Makijaż jest prosty ale myślę że efektowny. Nawet chciałam zrobić stepik ale aparat mam rozładowany. Oprócz cieni użyłam też bazy udpp i białej kredki nyx, linera miss sporty i tuszu oriflame, podkładu rimmel i edm oraz paletki do konturowania sleek i błyszczyka essence
Co myślicie o takim makijażu? bo dla mnie wydaje się ciekawy i fajnie mi się go nosiło:)
PS.2 Mam ogromny problem z pojawianiem się postów. Wcześniej opóźnienia dochodziły do 7 godzin a teraz mija drugi dzień a mój post nadal jest niewidoczny. Czy też macie taki problem? Wiecie jak to naprawić?