Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

16 lut 2018

Soph X - Makeup Revolution

Ta paleta jest tak piękna że musiałam o niej napisać.

To Soph X od Makeup Revolution - paleta stworzona przez blogerkę Sophdoesnails
Cienie są przepiękne. Pigmentacja świetna - i matów i tych z połyskiem. Maty nie pylą a z kolei te błyszczące jeszcze piękniej wyglądają nakładane na mokro (niemal jak folie).
Wyczarujemy zarówno makijaże dzienne jak i wieczorowe a sama paleta jest samowystarczalna czyli nie musimy już sięgać po inne cienie bo mamy tu wszystko - od matowego beżu ( i bieli) po czerń. Do tego piękne opakowanie z wielkim lusterkiem i rewelacyjna cena (ok. 12e / 50zł)
Czego chcieć więcej? POLECAM


I pierwszy makijaż jaki nią stworzyłam:


Użyte kosmetyki:
- baza pod cienie UD
- paleta Soph X
- eyeliner Nyx Epic Ink Liner
- tusz Loreal Volume Million Lashes
- rzęsy Aliexpress

PS. Moje życie mnie tak pochłania że blog totalnie zaniedbałam i nie mam pojęcia czy w ogóle jeszcze ktoś tu zagląda. Jeśli to czytasz to Ci dziękuję :)

9 kwi 2016

Pro-Youth Rose Radiance

Od kilku dobrych tygodni testuję naturalne kosmetyki z serii Pro-Youth Rose Radiance.


Są to kosmetyki o naturalnych, krótkich składach. Robione przez moją znajomą z ogromną pasją do naturalnych kosmetyków.
Seria Różana dedykowana jest dla skóry dojrzalszej ale myślę że używać jej mogą również osoby 20+.
Wszystkie 4 kosmetyki zawierają: olejek z dzikiej róży (Rosehip Oil), olejek z drzewa różanego (Rosewood Oil) oraz witaminy C i E.
Produkty z Serii Różanej zawierają maksymalnie 10 składników. 

W skład serii Pro-Youth Rose Radiance wchodzą: Rose Radiance Serum, Rose Radiance Cleansing Oil, Rose Radiance Exfoliator oraz Rose Radiance Pink Clay Mask.

Opakowania: wszystkie kosmetyki umieszczone są w solidnych, szklanych butelkach z ciemnego szkła. Zakrętki oraz etykiety są w czarnym kolorze. Wyglądają bardzo elegancko. Warto wspomnieć że pompka w buteleczce olejku do mycia ma możliwość zablokowania.


Zapach: Cała seria pachnie podobnie. Ciężko mi ten zapach opisać. Dość mocny, ziołowy, naturalny. Serum pachnie najmocniej. Mnie zapach bardzo odpowiada. Nie pachną różą ani kokosem.


Rose Radiance Cleansing Oil - Olejek do mycia i demakijażu

(7 składników)

 

Jeden z moich ulubieńców. Podchodziłam do niego troszkę sceptycznie ponieważ nigdy nie myłam twarzy olejkiem. Bardzo miło się zaskoczyłam. Makijaż twarzy - nawet kosmetyki wodoodporne - zmył się szybko, bez tarcia, szorowania. Konsystencja olejku sprawia że aplikacja jest bardzo przyjemna. Produkt świetnie sunie po skórze. A najlepsze jest to co otrzymujemy po spłukaniu ciepłą wodą - miękka, delikatna skóra. Coś pięknego ponieważ często po produktach do mycia czułam napięcie a tu tylko miękkość.
Minusem dla mnie jest ciut za rzadka konsystencja.
Nie próbowałam zmywać nim oczu, nie wiem czy się do tego nadaje.
Plus za możliwość zablokowania pompki
Cena: 20e / 150ml
Co pisze autorka można poczytać tutaj KLIK



Rose Radiance Exfoliator - Peeling 

(9 składników)

 

Mój absolutny faworyt. Sam wygląd sprawia że chce się go spróbować :) Co mi się w nim podoba? Można stosować go na 2 sposoby - na suchą lub na mokrą skórę. Nakładając suchymi rękami na suchą skórę otrzymujemy mocny peeling (ja osobiście takie lubię) ale wystarczy zwilżyć dłonie przed aplikacją i nałożyć na mokro wtedy peeling robi się bardzo delikatny gdyż peelingujące drobinki cukru zaczynają się rozpuszczać. Dla każdego coś miłego. Można dopasować sobie "skalę intensywności" wg. własnych preferencji.
Nasiona malin, cukier, olej kokosowy - normalnie aż chce się go zjeść :)
No i oczywiście jak po każdym kosmetyku z tej serii skóra pozostaje gładka i nawilżona i baaaardzo miękka.
Ogromnie polecam ponieważ usunięcie martwego naskórka + jednoczesne nawilżenie i natłuszczenie olejkami daje spektakularne efekty.
Cena: 15 euro / 120ml
Co pisze autorka można poczytać tutaj KLIK



Rose Radiance Serum - Serum 

(8 składników)

 

Serum w postaci olejku (opakowanie to buteleczka z kroplomierzem). Wystarczy mała ilość aby pokryć twarz i szyję. Podoba mi się że ten kosmetyk nie wymaga użycia kremu. Skóra po użyciu jest natłuszczona i miękka. Ale z ciekawości zastosowałam razem z kremem nawilżającym którego używam ( w tym momencie La Roche-Posay Hydraphase) i w moim odczuciu efekt nawilżenia był lepszy - na pierwszy plan wysunęło się nawilżenie a nie natłuszczenie.
Na opakowaniu jest informacja o stosowaniu 2 razy na dzień. Jednak osobiście u mnie na dzień serum się nie nadaje ponieważ długo się wchłania i długo czuć tłustą warstwę na skórze. Na noc bardzo lubię taką formułę - na dzień dla mnie za bogata formuła.
Cena: 25 euro / 25 mlCo pisze autorka można poczytać tutaj KLIK



Rose Radiance Pink Clay Mask - Maseczka z różową glinką 

 (10 składników)

 

Ta maseczka to bardzo ciekawy produkt. Podczas nakładania czujemy ciepło. Dla mnie osobiście jest to bardzo przyjemne uczucie. Mnie nie pali/ nie piecze ale ogrzewa lekko skórę. Maseczka ma właściwości oczyszczające i łagodzące. Po zmyciu moja skóra jest gładka, bardzo miękka a jednocześnie napięta. Zaczerwienienie po kilku minutach znika.
Na plus że nie trzeba buzi zwilżać podczas noszenia maseczki jak przy aplikacji innych glinek.
Ale uwaga - na pewno trzeba uważać jak ktoś ma wrażliwą skórę ze względu na ten efekt ciepła na twarzy.
Cena: 15 euro / 60ml
Co pisze autorka można poczytać tutaj KLIK


Składy:


Podsumowanie: Seria Pro-Youth Rose Radiance przypadła mi bardzo do gustu ponieważ efekty - rewelacyjną miękkość skóry czujemy już od pierwszego zastosowania. Kosmetyki mają świetne - krótkie i naturalne składy. Wszystkie są wydajne. Zrobione z pasją od podstaw!
Z czystym sumieniem mogę polecić. Kupicie je oraz poczytacie o nich tutaj: 

KLIK


Uwaga:
Serum oraz Olejek do mycia twarzy zawierają dużą ilość organicznego oleju kokosowego oznacza to że w niskich temperaturach kosmetyk może się krystalizować. To naturalny proces, który jest odwracalny - wystarczy produkt ogrzać (np. postawić przy grzejniku na kilka minut lub pozostawić na dłużej w temperaturze pokojowej)

Na chwilę obecną można kupić cały zestaw (4 kosmetyki) o wartości 75e za 60e.
 

18 gru 2015

Kolagen Natywny PURE - Colway

Dzisiejsza recenzja wymagała czasu. Produktu używałam przez pełne 4 miesiące więc śmiało i rzetelnie mogę się o nim wypowiedzieć.


Kolagen Natywny PURE - Colway



Co pisze producent:

Dedykowany jest osobom, które oczekują od kosmetyków pielęgnacyjnych szczególnych właściwości i skutecznie odsuwają w czasie procesy powstawania nowych zmarszczek. Zalecany do pielęgnacji twarzy, szyi i dekoltu, sprawdza się także w pielęgnacji całego ciała, szczególnie po oparzeniach lub drobnych defektach skóry. Przynosi ulgę cerze podrażnionej intensywnymi zabiegami kosmetycznymi. Natychmiast po aplikacji wygładza, napina i uelastycznia skórę. Stosowany regularnie zapewnia opóźnienie o wiele lat procesu powstawania nowych zmarszczek. Na trwały efekt rewitalizujący i redukcję zmian naczyniowych trzeba poczekać do ok. 110 dnia systematycznego stosowania, taki czas potrzebny jest organizmowi do fizjologicznej wymiany struktury kolagenowej w skórze.

Moja opinia:

1. Opakowanie
Kartonik skrywa piękne, eleganckie szklane opakowanie. Zawiera ono 50 ml produktu. Buteleczka wygląda prosto ale jednocześnie luksusowo, posiada pompkę co bardzo ułatwia aplikację.


 2. Produkt
Kosmetyk ma postać dość płynnego, bezbarwnego żelu. Nie posiada jakiegoś charakterystycznego zapachu. Nie pachnie rybą :) Na skórze rozprowadza się bardzo przyjemnie. Po chwili zasycha. Uwaga: nałożony zbyt grubą warstwą tworzy skorupkę - to znak że użyliśmy za dużo kosmetyku.
Jak używać kolagenu: nakładamy go 1-2 razy dziennie na koniecznie wilgotną skórę. Używamy małej ilości kosmetyku. Po około 10 minutach nakładamy krem lub serum - niweluje ono uczucie ściągnięcia (jeśli takie wystąpiło)


3.Efekty 

Bardzo byłam ciekawa tego kosmetyku więc zaczęłam go sumiennie używać od sierpnia. Po pierwszym użyciu byłam niezbyt mile zaskoczona uczuciem ściągającej maski ale była to tylko i wyłącznie moja wina bo dałam za dużo kosmetyku. Maleńka ilość starcza na pokrycie całej buzi.
Zaczęłam więc stosować niewielką ilość zawsze wieczorem po demakijażu żelem kolagenowym o którym pisałam tu KLIK Oczywiście nanosiłam kosmetyk na porządnie zmoczoną buzię. Po kilku minutach kolagen się wchłaniał i tak przez ok. 2 tygodnie każdorazowo czułam lekkie ściągniecie i ogromną potrzebę naniesienia kremu. Potem to uczucie minęło i po nałożeniu czułam nawilżenie a nie ściąganie. Tak więc najczęściej nakładałam kolagen a po ok 10 minutach krem. Bardzo szybko mogłam poczuć napięcie skóry i jej wygładzenie. Początkowo nie czułam nawilżenia.
Po ok 1,5 tyg stosowania pojawiły się u mnie wypryski. Ale nie przerwałam stosowania kolagenu ponieważ wiedziałam że to częsta reakcja - skóra się oczyszcza. Po około tygodniu niedoskonałości zaczęły pięknie znikać a komfort używania kosmetyku się poprawił. Zaczęłam odczuwać nawilżenie i z każdym tygodniem było lepiej.
W końcu pozbyłam się przesuszonych miejsc na twarzy. Mimo że kosmetyku używałam w ciąży to nie pojawiły się na mojej buzi żadne wypryski !(a w pierwszej ciąży miałam z tym spory problem) - myślę że właśnie kolagen sprawił że buzia wyglądała ładnie i gładko. Skóra stała się w końcu dogłębnie nawilżona - tzn. że nie czułam nawilżającej warstewki na skórze ale czułam to nawilżenie od środka ponieważ spadło moje zapotrzebowanie na smarowanie się nawilżającymi mazidłami, suche placki zniknęły i nie wróciły. Jeśli już pojawiała się jakaś ranka czy niedoskonałość to mam wrażenie że o wiele szybciej się goiła.
Wydaje mi się również że zmarszczki mimiczne zostały lekko wygładzone i się nie pogłębiają od kiedy stosuję kosmetyk.


4. Dodatkowe informacje
Początkowo nie byłam przekonana do tego czy nawilżenie i coraz lepsza kondycja skóry mojej twarzy spowodowana jest użyciem kolagenu czy stosowaniem kremów (które nakładałam na kolagen) jednak z czasem nie zawsze nakładałam krem a skóra i tak była w znakomitej kondycji.
Jednak spodziewałam się lepszych efektów jeśli chodzi o wyrównanie kolorytu cery. Mam trochę piegów, zaczerwienień w kącikach oczu i koło nosa i na to kolagen natywny Pure nie wpłynął. Ale wiem że na defekty skóry lepszy jest kolagen Gold.
Kolagen również możemy nakładać na oparzenia, podrażnienia czy stłuczenia - wtedy aplikacje powtarzamy częściej.
Można go również stosować na takie defekty skory jak cellulit, rozstępy czy bliży. 
Kolagen Natywny Pure to hydrat zawierający w swym składzie 95% suchej masy kolagenu, pozyskiwany ze skór rybich jest w pełni naturalnym kosmetykiem. W popularnych kremach zawierających w swym składzie kolagen znajduje się go średnio 2-3%.
Myślę że warto wspomnieć że kolagen ten jest odporny na działanie temperatur tzn. nie potrzebujemy przechowywać go w styropianowej osłonce i chronić przed światłem, ciepłem i zimnem.


 5. Cena i dostępność
Opakowanie kosztuje 44,95e - wiem że to sporo ale to kosmetyk bardzo wydajny. Stosuję go od kilku miesięcy a nadal końca nie widać.
Kupić możemy go u dystrybutorów marki Colway. Więcej informacji tutaj KLIK


6. Podsumowanie
Uważam że kosmetyk jak najbardziej jest wart swojej ceny ponieważ jest ogromnie wydajny i faktycznie widać poprawę jakości skóry. Jednak musimy uzbroić się w cierpliwość i systematycznie go używać aby cieszyć się w pełni efektami  gdyż jego działanie w pełni można zobaczyć dopiero po ok.100 dniach stosowania. Ale warto cierpliwie czekać! Odmłodzona i nawilżona i ujędrniona skóra to to co otrzymujemy przy regularnym stosowaniu.


Kolagen Natywny Pure:
 nie alergizuje
 nie wywołuje podrażnień skóry
 bez parabenów
• bez sztucznych barwników i aromatów

Regularne stosowanie Kolagenu Natywnego Pure zapewnia:
• poprawę nawilżenia i ujędrnienia skóry
• pobudzenie produkcji fibroblastów, a tym samym wygładzenie zmarszczek i zahamowanie procesów starzenia
• uelastyczniony i zmiękczony naskórek
• widoczną poprawę gęstości i spoistości skóry, także zwiotczałej na udach, piersiach, pośladkach
• rozjaśnienie i wygładzenie blizn i rozstępów
• skuteczną pomoc w kuracjach antycellulitowych
• regenerację włosów i paznokci

Skład:
Aqua, Collagen, Caprylyl Glycol, Elastin, Lactic Acid
(ogromnie brawa za to że jest taki krótki)


Czy miałyście kontakt z tym kolagenem lub z innymi produktami marki Colway? Jakieś opinie?

21 lip 2015

Kolagenowy żel do mycia - COLWAY - mój HIT

Dziś wpis o produkcie którego namiętnie używam od 3 miesięcy wiem mam zdanie o nim doskonale wyrobione.


Kolagenowy żel do mycia - COLWAY



Na początku co obiecuje producent:
Kolagenowy Żel do Mycia to produkt z linii kosmetycznej COLWAY, który ułatwia oczyszczanie skóry, dokładnie usuwając wszystkie gromadzące się na niej zanieczyszczenia, np. resztki makijażu i kosmetyków, kurz czy nagromadzone sebum. Kolagenowy Żel do Mycia przeznaczony jest do mycia całego ciała, polecany szczególnie przy problemach z suchą skórą. Składniki Żelu dobrano bardzo starannie, tak aby stosować go również do oczyszczania wrażliwej skóry twarzy. Oprócz Kolagenu Naturalnego, który jest niezastąpionym i podstawowym budulcem skóry, Żel do Mycia uzupełniony został o zespół łagodnych substancji myjących, ekstrakty roślinne i składniki aktywne, takie jak: wyciąg z aloesu, wyciąg z owoców Noni, D-pantenol, Gliceryna.

Moja opinia:
1. Opakowanie
Produkt zawiera 250ml kosmetyku. Dociera do nas w smukłym kartoniku w którym kryje się plastikowa butelka z pompką. Bardzo dużym plusem jest to że nakrętka jest zabezpieczona naklejką-hologramem dzięki czemu mamy pewność że żel nie był wcześniej otwierany. Dołączona jest również ulotka z opisem produktu.

2. Produkt
Kosmetyk ma dość gęstą formułę, przezroczystą barwę. Zapach jest delikatny i przyjemny. Wystarczy 1 pompka aby doskonale oczyścić twarz. Bardzo dobrze ślizga się po skórze.

3. Efekty

Już po pierwszym użyciu powiedziałam WOW. Ale sumiennie stosowałam produkt przez 3 miesiące aby wyrobić sobie obiektywne zdanie.
Po pierwsze świetnie usuwa makijaż twarzy - podkład, puder, baza, korektor. Wszystko schodzi za za dotknięciem magicznej różdżki. Wystarczy zwilżyć buzię, rozprowadzić 1 porcję żelu i ekspresowo pozbywamy się makijażu twarzy. Po drugie skóra już po pierwszym użyciu jest bardzo miękka, elastyczna, wyczuwalnie nawilżona i wygładzona. Z żelami do mycia twarzy miałam ten problem że po czasie mnie wysuszały a tu absolutnie nie ma takiego efektu. Nawilża i łagodzi. Po trzecie nie szczypie - nic a nic, możesz spokojnie umyć nim powieki i kompletnie nie odczujesz szczypania czy pieczenia. No i po czwarte - wydajność jest ogromna. Ja co prawda używam go głównie do mycia twarzy i sądząc po wadze nie zużyłam nawet połowy.
Jestem zauroczona tym żelem ponieważ ma masę zalet.

4. Dodatkowe informacje
Ale żeby nie było tak różowo mimo że żel przeznaczony jest również do demakijażu to demakijaż mocniej pomalowanych oczu nie jest taki prosty :) Owszem zmyje bazę, liner wodoodporny i cienie ale na 1 oko musiałam użyć 3 pompek i trochę się naszorować. Więc uważam że są lepsze i wydajniejsze produkty do zmywania mocnego makijażu oka. Tu mi po prostu szkoda i czasu i produktu.
Ciało myje się nim bdb (włosów myć nie próbowałam) ale ponieważ jest to produkt dość drogi to nie używam go raczej do ciała a jedynie do twarzy.
Świetnie nadaje się do mycia pędzli. I tu mi go nie szkoda bo domywa on szybko pędzle nawet z podkładu a że szczerze nie lubię tej czynności to mi go do tego nie szkoda :)

5. Cena i dostępność
Kolagenowy żel do mycia kosztuje ok 100zł lub 25e i kupić go możemy u dystrybutorów marki Colway.
Wiem że cena jest wysoka jednak jeśli weźmiemy pod uwagę jego ogromną wydajność (gdy używamy tylko do twarzy) i jego bdb działanie to cena nie wydaje się aż taka zła.
Ja na pewno kupię kolejne opakowanie.

Więcej informacji możecie uzyskać pod linkami
Natural Fish Collagen i KLIK


Czynniki przesądzające o wyjątkowych właściwościach produktu:

  • nie zawiera konserwantów parabenowych,
  • stabilizatory używane do produkcji żelu to: antyoksydanty i substancje standaryzowane w żywności,
  • nie zawiera mydeł z grupy SLS, użyto w ich miejsce prestiżowych, najlepszych substancji aktywnych, które kosmetolodzy rezerwują zazwyczaj dla przodujących kremów przeciwzmarszczkowych,
  • głównym składnikiem produktu są ekstrakty roślinne, rybi kolagen i substancje kompatybilne ze skórą i błonami śluzowymi - nie uszkadzające płaszcza wodno-lipidowego, o delikatności właściwej recepturom - kosmetyków dla niemowląt,
  • zalety powyższe potwierdził test in vitro „Red-Blood-Cell” - w standardzie kontroli preparatów dla niemowląt,
  • kolagenowy żel do mycia, jest kosmetykiem nadający skórze wyjątkowe nawilżenie, zmiękczenie i wygładzenie. Skóra staje się delikatna i aksamitna.



Skład: 


Czy znacie produkty z naturalnym kolagenem Colway? Jeśli tak podzielcie się opinią.

3 lis 2014

Róże Makeup Geek

Nadeszła pora na wpis o różach od MakeupGeek.
Posiadam 4 odcienie. Dostajemy je zapakowane w urocze kartoniki. Każde pudełeczko zawiera 4.25g kosmetyku. Opakowania średnio mi się podobają. Ot zwykłe plastikowe z biały napisem.
Wszystkie kolory możecie zobaczyć i zakupić tutaj KLIK
Ceny to 9,99$ za wkład i 12,99$ za róż w pudełeczku.



Przechodząc do samych róży. Posiadam odcienie: Bliss, Honeymoon, Hanky Panky, Love Affair.
Trzy są matowe a jeden (Honeymoon) z połyskiem. Róże są mocno nasycone przez co ogromnie wydajne. Konsystencja jest odpowiednia - nie są ani twarde ani zbyt pylące. Na plus przemawiają fakty - nietestowanie na zwierzętach, nie zawierają talku ani parabenów. Warte są wypróbowania.
Minusem (jak przy pozostałych produktach od MUG) jest ich dostępność.



Na skórze poszczególne kolory prezentują się tak. Jak widać nasycenie jest rewelacyjne (co doskonale widać na różowych odcieniach)



Macie te róże? jak polowałam na jeszcze inne odcienie ale bardzo szybko stawały się niedostępne :)


i w ogóle sięgacie po róż w makijażu?

1 paź 2014

Pędzle Makeup Geek

Posiadam 5 pędzli od Makeup Geek. 3 pędzle do twarzy i 2 do oczu.
Cała gromadka wygląda tak


Wszystkie pędzle wykonane są z włosia syntetycznego. Trzonki porządnie wykonane. Na każdym pędzlu znajduje się jego nazwa (przeznaczenie) oraz logo. Jestem nimi baaaardzo pozytywnie zaskoczona. Świetnie leżą w dłoni. Włosie nie odkształca się podczas użytkowania ani podczas prania, jest miłe i miękkie w dotyku. Pędzle nie śmierdzą ani od nowości ani po praniu.
Myślę że warto je wypróbować samemu.

1. Face Buffer Brush - cena 17,99$ KLIK 






Jest to gęsty, zaokrąglony miękki pędzel idealny do nakładania sypkich produktów na twarz. Ja używam go do podkładu mineralnego oraz do pudru sypkiego. Sprawdza się też idealnie do rozcierania (np. zbyt dużej ilości różu czy bronzera). Można nim również aplikować róż czy bronzer. 
Sprawdzi się również do podkładu płynnego. Moim zdaniem bardzo uniwersalny pędzel. Dodam też że świetnie leży w dłoni i jest mniejszy od moich pozostałych pędzli MUG.


2. Cheek Highlighter Brush - cena 8,99$ KLIK 



Mały pędzel typu duo fiber czyli skunks. Dzięki swojemu niewielkiemu rozmiarowi idealnie sprawdza się do pracy przy modelowaniu. Dedykowany jest do różu i oraz rozświetlacza. Idealnie współpracuje zarówno z kosmetykami płynnymi/kremowymi jak i sypkimi.
Ja używam go również do nakładania podkładu. Ponieważ jest mały to świetnie dociera w okolice trudno dostępne np. skrzydełka nosa.
Ogromnie cieszę się że go mam gdyż w mojej kolekcji brakowało mi właśnie takiego mini skunksika :)

Jak na razie białe włosie mi nie zafarbowało. I po myciu jest białe jak od nowości.


3. Rounded Blush Brush- cena 8,99$ KLIK



Pędzel przeznaczony do różu. Moim zdaniem świetny pędzel do konturowania - ma zaokrąglony kształt dzięki czemu pięknie rozciera kosmetyki. Używam go zarówno do różu, bronzera i rozświetlacza. To mój pierwszy tak mały pędzel do konturowania i uważam że jet rewelacyjny. Dzięki niewielkiemu rozmiarowi idealnie pracuje się nim przy modelowaniu. Nie ma ryzyka nałożenia wielkiej plamy kosmetyku.


4. Crease Brush - cena 7,99$ KLIK



Zgrabny pędzelek do pracy z cieniami w załamaniu. Bardzo dobry pędzel do rozcierania. Jego rozmiar jest idealnie dopasowany do pracy w załamaniu powieki. Porządnie rozciera. Jestem z niego bardzo zadowolona. Włosie nie jest drapiące co jest bardzo istotne szczególnie w pędzlach do oczu.


5. Small Crease Brush - cena 6,99$ KLIK



To pędzelek typu kulka - z lekkim szpicem. Włosie jest krótsze niż w pędzlu Crease Brus. Jednak rozmiar jest tak dobrany że bardzo dobrze sprawdzi się do nakładania ceni w załamaniu. Ja uwielbiam nim pracować w zewnętrznej części załamania. Ponieważ włosie jest gęste i dość zbite można nim również budować kolor a nie tylko rozcierać. Świetnie sprawdza się również do rozcierania na dolnej powiece.


To już cała moja kolekcja pędzli MUG. Wszystkie mnie zauroczyły i używam ich codziennie. Nie mogę powiedzieć na nie złego słowa. Jedyny minus moim zdaniem to to że dostępne są jedynie on line (wysyłka z USA). Mam wielką ochotę na inne pędzle od MUG. 

Szczerze i z pełną odpowiedzialnością POLECAM!

14 wrz 2014

Cienie Makeup Geek - Swatche (część 2)

Dziś kolejne zbliżenie na cienie Makeup Geek 
Pierwszą część mojej palety znajdziecie tutaj KLIK
Wszystkie wiadomości dotyczące cieni zawarłam w pierwszym wpisie więc dziś będą głównie zdjęcia.
Ale w ramach przypomnienia cienie do kupienia na stronie Makeup Geek KLIK w cenie 5,99$ za jeden wkład.

Zapraszam do oglądania zdjęć. Wszystkie swatche robione bez bazy. 
Starałam się jak najwierniej oddać kolory jednak nie jest to łatwe i odcienie mogą w niewielkim stopniu odbiegać od oryginałów. Ale w sklepie Makeup Geek są również swatche więc jak chcecie się upewnić co do koloru zapraszam również tam.



















A cała paleta wygląda tak 


Ps. w przygotowaniu recenzja róży, pędzli i pigmentów od Makeup Geek

10 wrz 2014

Meteoryty Guerlain oraz Perełki Oriflame

Dziś kilka słów o przepięknych, zachwycających pudrach w kulkach.
Pierwszy z nich to kultowe Guerlain Meteorites Light Revealing Pearls of Powder 2 Clair a drugi to Oriflame Giordani Gold Dreamy Moments Illuminating Pearls Macaron Dreams





Meteoryty Guerlain 
Kuleczki zapakowane są w elegancki, czarny kartonik. W środku ukrywa się przepiękne, metalowe opakowanie - już ono samo cieszy oko. W środku znajduje się okropna gąbeczka która ma za zadanie zabezpieczać kulki. Opakowanie zawiera 25g perełek co w praktyce oznacza że pudełeczko jest wypełnione nawet nie w połowie. 









Perełki Ofirlame  
Kuleczki zapakowane są w jasny kartonik. W nim znajduje się puderniczka z kwiatowym zdobieniem. Wykonana jest z plastiku. Plusem jest lusterko. Pudrowe kulki zabezpieczone są również zwykłą gąbeczką. Puderniczka choć wydaje się mniejsza również zawiera 25g kosmetyku




Meteoryty Guerlain 

Muszę wspomnieć o obłędnym zapachu tych kulek, jest dość mocny. Na mój nos to zapach fiołków. Bardzo mi się podoba ale wiadomo to rzecz gustu. Podczas otwierania opakowania i aplikacji czujemy go wyraźnie jednak podczas noszenia jest niewyczuwalny.
Moje kulki mają odcienie pastelowe. Jest ich 5 - różowe, fioletowe, zielone, morelowe i białe (te są perłowe). Perełki są dość miękkie. Zagubiłam gdzieś gąbeczkę i zauważyłam że na dnie powstało sporo pudrowego proszku. Ten pył pudrowy ma identyczne właściwości jak perełki ale oczywiście kuleczki wyglądają efektowniej niż pudrowy proszek :)




Perełki Ofirlame

Te kuleczki też pachną. Ale zapach jest dużo mniej intensywny i delikatniejszy. Również bardzo przyjemny. Wyczuwalny jest przy otwieraniu opakowania a potem już nie. Nie jest podobny do zapachu meteorytów Guerlain. Moje perełki są w odcieniach pastelowych. Odcieni jest 5. Są one takie same jak wyżej czyli różowe, fioletowe, zielone, morelowe i białe. Jednak białe nie są tak mocno perłowe. Kuleczki są mniejsze.
Odnoszę wrażenie że są bardziej twarde - w opakowaniu prawie nie ma pyłku pudrowego czyli są odporniejsze na uszkodzenia.



Efekty:
Ogromnie ciężko jest uchwycić na zdjęciach efekt jaki uzyskujemy po użyciu obu pudrów. Zacznę od tego że długo szukałam pudru który da efekt delikatnego rozświetlenia a bardziej rozjaśnienia. I postawiłam najpierw na pastelowe meteoryty. Potem do mojego zbioru dołączyły kuleczki Oriflame.
Obydwa produkty dają piękny chociaż subtelny efekt. Buzia nimi omieciona wydaje się wypoczęta, promienna. Efekt jest delikatny ale na pewno dodaje uroku.
Jeśli szukacie perłowej tafli to Was te pudry nie zachwycą.
Jeśli chodzi o odcień to na zdjęciu pudry nałożone są małym, puchatym pędzlem grubszą warstwą. Bez roztarcia. Efekt jest niemal identyczny. Kuleczki Oriflame są minimalnie bardziej różowe czy też cieliste a kulki Guerlain bardziej białe.
Oczywiście po roztarciu efekt jest bardzo subtelny, delikatny. Dlatego też meteoryty mają swoich przeciwników którzy uważają że na twarzy nic nie widać za to ubytek w portfelu znaczny :)




Podsumowanie
Wydaje mi się że znalazłam idealny odpowiednik oryginalnych meteorytów jeśli chodzi o efekt na twarzy. Sądzę że zdjęcia dobrze pokazują że same kuleczki poza rozmiarem niewiele się różnią. Po naniesieniu na buzię efekt jest nieomal identyczny. Różnica jest oczywiście w opakowaniu Guerlain to wysoka półka i już widać to po samym opakowaniu i w cenie. Meteoryty Guerlain kupiłam w sklepie Debenhams za 50e KLIK a Perełki Oriflame kosztują ok 17,95e (sądzę że czasem bywają w promocji) i jeśli jesteście z Irlandii to możecie je zamówić u Izy KLIK
Polecam serdecznie obydwa produkty. Każdy znajdzie coś na swoją kieszeń.

Edit:Po dobrych kilkunastu miesiącach użytkowania chcę dopisać że kuleczki Oriflame zrobiły się dość twarde co utrudnia ich używanie. Jednak nadal dają podobny efekt.


Ps. co sądzicie o moim zestawieniu? Zamienniki idealne?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka