Pokazywanie postów oznaczonych etykietą essence. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą essence. Pokaż wszystkie posty

4 lut 2014

Czerwono mi!

Dziś makijaż z czerwienią. Połączyłam ją z brązem (cudny Black Sand od Lily Lolo) i z odrobiną różu (super byłby neonowy róż ale nie chciało mi się iść po inną paletkę) i kremowego cienia (Ach ta pigmentacja cieni matowych Glazel). Czerwony i róż z curacao sleek. Baza ud i tusz essence i stary liner :) Na brwiach żelowy liner Rimmel w kolorze brązowym.








Pozdrawiam kolorowo :)

3 sty 2012

Essencowe zdobycze :))))

Te z Was które czytają mnie czasem na FB albo udzielają się na wątku blogowym na wizażu wiedzą że jakiś czas temu zachorowałam na lakier z Essence - a dokładnie na Circus Confetti. Ale u mnie w Irlandii nie ma drugiej szafy. Ale przypomniało mi się że na Kanarach Essence jest więc postanowiłam podczas Świąt na ten lakier zapolować. Korzystająć już z okazji 2 szafy kupiłam też kilka innych drobiazgów.



W Douglasie na przecenie mieli nie dostępne już minerałki. Bardzo je lubiłam (za krycie i ładne utrzymywanie się na twarzy) więc pokusiłam się o 2 opakowania.
Skusiłam się też na korektor Stay All Day 16h Longlasting Concealer 
(skuszona pozytywnymi opiniami na wizazu)



Oczywiście kupiłam  Circus Confetti - już go używałam i solo i na inny lakier i jest rewelacyjny. Tylko ciężko się zmywa (ale metodą na folię można szybko go usunąć)
Drugi na fotce to lakier z limitki Urban Messages - street styler. To takie połączenie turkusu i błękitu z bardzo delikatnymi drobinkami/połyskiem. Świetny kolor

No i 3 specyfiki do paznokci. Gel-look u mnie przedłuża trwałość lakieru i daje piękny połysk. Wysuszacz owszem przyspiesza wysychanie ale w jakiś dziwny sposób - lakier niby jest z wierzchu odporny i suchy ale jednak mocniej przyciśnięty zniszczy się. No i strasznie tłuści. Ale to mój pierwszy taki preparat i nawet jestem zadowolona. O odżywce ciężko coś powiedzieć bo za krótko ją mam.


Zmywacze. Pachną ale dopiero na paznokciach. 
Pierwszy zapach po użyciu to typowy smrodek. 
Zmywają dobrze. I zapachy fajne.


Pędzel kulka do smokey. Z niej jestem bardzo zadowolona. 
Moja jest miękka, nie gubi włosów i pięknie rozciera. 
Cieszę się że ją kupiłam :)


Co do marki Essence to czasem coś z niej kupuję bo można trafić na dobry kosmetyk za śmieszne pieniądze. Jedynie cienie mi nie odpowiadają ale ja też nie kupuję pojedynczych cieni bo wolę paletki.

Tutaj moi ulubieńcy z Essence

Mój faworyt i kwc - tusz Multi Action. Miałam wszystkie jego wersje ale uwielbiam różową i bardzo często do niej wracam. Kolejni ulubieńcy już są niedostępni - pasiaczek z limitki Into the Wild (używam pasków osobno - 2 rozświetlacze i matowy bronzer) i kultowy już rozświetlacz Aoh. Lubię też te 2 róże (jeden z limitki Summer Of Love a drugi chyba ze stałej oferty). Kolejną perełką jest podkład Stay All Day. Początkowo mi nie przypasował. Ale z czasem bardzo go polubiłam. Ma dość ciężką i bardzo kryjącą formułę. Długo się utrzymuje, ma fajne opakowanie z pompką. Minus za kolory które są bardzo ciemne. Ale po opalaniu akurat dla mnie idealny jest najjaśniejszy kolor. to moja pierwsza butelka ale pewnie kupię kolejną. No i lakier z serii Multi Dimension. Z lakierami z Essence to ja mam tak że czasem trafi się fajny (dobra konsystencja, trwały) a czasem bubel (nieschnący, smużący).
A i zapomniałam o pudrze z limitki  Blossom Etc - takim w kwiatowy wzór. Ładnie rozświetla bez zbędnego błysku. Idealny na dzień.

A i przy okazji OGROMNIE dziękuję za wszystkie miłe słowa i gratulacje pod poprzednim wpisem!

Uff to tyle z moich przemyśleń o Essence. A Wy macie swoich ulubieńców z tej marki? używacie w ogóle tych kosmetyków?

16 maj 2011

Tuszowo - czyli moje maskary

Wczoraj przypadkowo natknęłam się na Essence Multi Action Smokey Eyes Mascara. Jako że uwielbiam różową wersję musiałam kupić i tą. I przy okazji skontrolowałam liczbę tuszy w moim kuferku.
I wyszło mi coś takiego. 
Wszystkie maskary mam otwarte i wszystkie nadają się do użytku i używam ich wymiennie.



1. To maskary z essence. Różowa to hit i KWC wielu wielu osób. Tania jak barszcz a warta polecenia. Zielona przegrywa z różową. Testy pomarańczowej jeszcze przede mną. Dodam że pomarańczowa ma bardzo ciekawy kształt szczoteczki


2. Tusze z gumową szczoteczką. Nie przepadałam za takimi sczotkami. Dla mnie ten tusz z avonu to niewypał ale wiem że wiele dziewczyn go lubi. U mnie on nie robi nic poza przyciemnieniem. Za to Rimmel, Glam' Eyes Lash Flirt u mnie bardzo ładnie rozdziela i podkreśla rzęsy. I przedostatni nabytek to Wibo Glamorous Lashes Volume Mascara. Śmieszna cena - polecam wypróbować. U mnie ładnie wydłuża.


3. Tusze pogrubiające. Lubię je wszystkie. Colossal ładnie pachnie jednak zauważyłam że szybko wysycha na rzęsach i trzeba szybko nakładać kolejne warstwy. Rimmel 1-2-3 Looks Mascara też jest całkiem do rzeczy. Cały sekret 3 poziomów to regulacja ilości tuszu na szczotce. U mnie dość szybko zepsuł się ten "mechanim obrotowy" i po ilości nabranego tuszu stwierdzam na którym jestem poziomie. Diorshow to najdroższy tusz w mojej kolekcji. Tusz jest bardzo dobry. Ma intensywny zapach. Owszem fajnie podkreśla rzęsy, jest trwały i mocno czarny. Jednak jego cena (coś koło 35euro) nie zachęca. Ja raczej już nie kupię go ponownie bo za taką cenę mogę mieć 2 czy 3 tusze które dadzą u mnie podobny efekt.


4.  Tusz z bazą i 2 odżywki. Tusz lubię chociaż z takich z bazą wolałam L’Oréal Volume Shocking ale od dawna nie mogę go u mnie dostać. Co do odżywek to nie zauważyłam spektakularnych efektów więc rozwodzić się nie zamierzam (ale też nie byłam systematyczna w stosowaniu więc może i działają jak ktoś się przykłada)
To byłoby na tyle. Czy ja jestem dziwna z taką ilością otwartych maskar czy też tak macie? I może polecacie coś to absolutnie warto mieć w swojej tuszowej kolekcji?

A robiąc fotki do dzisiejszej notki zauważyłam że mam na karcie zdjęcie sprzed kilku dni. Dodaję jako bonusik :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka