Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubione produkty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubione produkty. Pokaż wszystkie posty

30 sie 2013

Dzień Blogera - promocja

Dziewczyny firma FlosLek z okazji Dnia Blogera przygotowała fajną promocję

BLOGUJ Z FLOSLEKIEM
Z okazji Dnia Blogera 31.08.2013
Wyjątkowa promocja
30% off na wszystkie produkty
na hasło w zamówieniu BLOGER




Zachęcam do skorzystania. A recenzje kilku produktów FlosLek znajdziecie u mnie na blogu KLIK

25 lip 2011

Zakupowo - co kupiłam i co polecam

Dziś szybki post zakupowy. W sumie chciałabym Wam polecić parę rzeczy.
Na początek

Urban Decay Urban Bride Kit


Kupiony troszkę z przypadku bo moja baza pod cienie jest na wykończeniu i wybrałam się właśnie po nią. Jednak wpadł mi w oko ten zestaw. W sumie ma on na celu wykonanie trwałego makijażu. Składa się on z 6 produktów z czego baza to pełnowymiarowe opakowanie a pozostałe to miniaturki (travel size). Sama baza kosztuje prawie 20e a cały zestaw kosztował 33. Myślę że się opłacało. W zestawie mamy utrwalacz makijażu w sprayu, maskarę podkręcającą, puder wykańczający w odcieniu który nadaje się do każdego koloru cery, puder (jadalny:) )rozświetlający do ciała i twarzy oraz błyszczyk i oczywiście moją ukochaną bazę pod cienie. Ciekawa jestem jak sprawdzą się te produkty. Jedynie wiem że puder rozświetlający przepięknie pachnie i ma słodki smak a błyszczyk fajnie chłodzi usta. I pudło jest zamykane na magnes i bardzo solidne więc spokojnie można je jeszcze na coś wykorzystać :)

A to zbliżenia na produkty i ich nazwy i waga:



  • Razor Sharp Ultra-Definition Finishing Powder (3.75g mini)
  • Supercurl Curling Mascara
  • Lip Junkie Lip Gloss (3.6ml travel size)
  • All Nighter Long-Lasting Makeup Setting Spray (15ml spray bottle)
  • Marshmallow Sparkling Body Powder (10g travel size)
  • Full-size Eyeshadow Primer Potion
Kolejna rzecz to paletka sleek curacao. Rozpisywać się nie będę bo cienie te uwielbiam o czym już wiecie (może zrobię wpis osobny o paletkach curacao i monaco). Jeszcze jej nie testowałam.



I ostatnia rzecz to odżywka V05 Give Me Moisture


Tą odżwyką zainteresowała mnie Anwen z blogu Jak dbać o długie włosy. Opisywała ona odżywki tej marki i zachwalała ich bogaty i świetny skład. Poprosiłam ją o opinię o tej mojej (bo tylko taką znalazłam u siebie) i zachęcona słowami Anwen (dziękuję Ci jeszcze raz) kupiłam ją. Zawiera ona keratynę, i 5 olejków (z avokado, arganowy, z moreli, z winogron i jojoba). Kosztowała chyba 4,5e 
(ale widziałam ją w weekend w Primarku za 2,5) - ma 500ml.
Tutaj skład dla tych co się znają:

A wy miałyście styczność z tymi produktami? macie jakieś opinie o nich? Pozdrawiam

21 maj 2011

TOP 10-tag!

Bardzo mi miło że zostałam wyróżniona przez tak wiele wspaniałych blogerek. Tym bardziej że mój blog istnieje dopiero od 24 marca tego roku :) Dziękuję Wam bardzo bardzo.  Wyróżniły mnie:

Siulka http://siulka.blogspot.com/ 




Zasady:

1. Podziękuj za przyznanie wyróżnienia.
2. Zamieść u siebie link do bloga osoby, która Cię wyróżniła.
3. Wklej u siebie logo wyróżnienia.
4. Przekaż nagrodę 10 bloggerkom.
5. Zamieść linki do tych blogów.
6. Powiadom o tym nominowane osoby.
7. Stwórz listę 10 ulubionych kosmetyków.

Ja chciałabym przesłać wyróżnienie do: (starałam się wybrań nie tagowane jeszcze dziewczyny i oczywiście kolejność losowa)


I teraz czas na moje ulubione kosmetyki (kolejność przypadkowa)

1. Nail Tek II Intensive Therapy - Odżywka do cienkich, miękkich i rozdwajających się paznokci. Chyba nie trzeba wiele o niej pisać :) Jako jedna z 2 odżywek naprawdę działa na moje paznokcie.



  1. Urban Decay primer potion – najlepsza na świecie baza pod cienie. Bez niej nawet nie zabieram się za malowanie oczu. Często przy wpisach makijażowych zapominam ją dopisać w licie użytych kosmetyków ale wierzcie mi zawsze ją stosuję

    .
  2. Elizabeth Arden Sunflowers – uwielbiam słoneczniki w każdej postaci. Oczywiście jako EDT ale również jako żel pod prysznic czy pachnący krem. Pierwszy raz kupiłam ten zapach podczas wakacji na Kanarach. I od tej pory już na zawsze zapach ten przywodzi mi na myśl gorące plaże, palmy i turkusowy ocean.



  3. Essence, Multi Action Mascara – rewelacyjny tusz. Polecam wypróbowac każdemu bo 10 zł to nie majątek a może i Wy ją też pokochacie :)



  4. Batiste suchy szmpon. Nie raz uratował mi życie :) Pisałam już o nim tutaj: http://tylkokasiaa.blogspot.com/search/label/batiste




  5. Tisane balsam do ust – niech się schowa carmex. Ubolewam że tisane mogę dostać tylko w Polsce i zawsze robię zapas. Tylko on daje radę z moimi przesuszonymi ustami. I do tego ładnie pachnie.




  6. Johnson & Johnson mleczko do demakijażu 3w1. W to 3w1 to nie wierzę ale jako mleczko sprawdza się cudownie. Kupuję od wielu wielu lat (chociaż ostatnio nie widzę sklepach).Nie podrażnia a radzi sobie z wodoodpornym tuszem czy żelowym linerem



  7. St Ives, Morelowy peeling – nie każdy lubi takie ostre peelingi. Ale ja lubię porządnie się czasem potrzeć. Stosuję go do twarzy i całego ciała. Jest bardzo wydajny.



  8. Sephora, Sculpting Disc, Powder Trio – puder matujący, bronzer i rozświetlacz + duże lusterko. Czego chcieć więcej.



  9. Pędzle maestro – rewelacyjne pędzle. Każdy znajdzie coś dla siebie bo wybór jest bardzo duży. Przystępne ceny, polska firma. Świetna jakość. Uwielbiam wszystkie i ciężko mi wymienić 1 ulubiony.


20 maj 2011

Va'bra Matt Fuktcreme - Krem nawilżająco-matujący + ROZDANIE

Dziś przyszła pora na recenzję. 
Krem Va'bra testowałam kilka tygodni.


Ale od początku. Jakiś czas temu dostałam wiadomość że mogę zapisać się do testów Va'bra Matt Fuktcreme(Krem nawilżająco-matujący) od Naturmedicin . Powiem Wam że zainteresował mnie ten krem gdyż od jakiegoś czasu walczę z świeceniem się twarzy a szczególnie czoła. Nie wiem co się stało z moją cerą ale często zaczęła się przesuszać ale mimo to jakiś czas po nałożeniu podkładu zaczynałam się świecić jak latarnia. Ale oczywiście to przeraźliwe świecenie nie przeszkadzało uwidaczniać się suchym skórkom – no jakiś obłęd dosłownie. A tutaj nadarzyła się okazja testowania czegoś co matuje i nawilża jednocześnie.
To może teraz co obiecuje producent: Lekki krem nawilżająco-matujący na dzień i na noc o delikatnym i świeżym zapachu. Głęboko i intensywnie nawilża skórę, szybko odparowuje z powierzchni dając efekt zmatowienia. Pochłania na bieżąco nadmiar sebum zapobiegając błyszczeniu. Więcej znajdziecie tutaj: http://www.naturmedicin.pl/vabra-matt-fuktcreme
Powiem Wam że podeszłam do tego dość sceptycznie bo wszystkie matujące specyfiki z którymi miałam do czynienia po niedługim czasie wysuszały mnie straszliwie.
Ale gdy dostałam już w swoje ręce to po pierwsze co rzuciło mi się w oczy to całkiem przyjemne opakowanie. Tubka jest znacznie lepsza moim zdaniem niż krem w słoiczku który to trzeba wygrzebywać palcami. Niby tubka nie jest za duża ale zawiera 60 ml produktu. To więcej niż standardowe kremy w słoiczkach (50ml). Sam krem ma przyjemny zapach. Konsystencja jest dość rzadka przez co krem jest bardzo wydajny. Wystarczy niewielka ilość na posmarowanie całej buzi.
A jak się sprawuje? Po pierwsze bardzo łatwo go rozsmarować, ma bardzo lekką konsystencję. I dosłownie po chwili wysycha, wsiąka. Twarz się nie lepi ale też nie jest sucha. Fajnie nadaje się pod makijaż bo podkład dobrze się rozprowadza. I u mnie sprawdził się efekt matujący. Twarz rzeczywiście się nie świeci. Makijaż bardzo dobrze się utrzymuje. Używałam tego kremu najczęściej rano (pod makijaż). Zgodnie z zaleceniami producenta krem należy stosować również na noc. Ale powiem Wam że nie zawsze tak robiłam gdyż na noc lubię nakładać krem o bogatszej konsystencji albo olejki bo boję się przesuszenia.
Kończąc moje wywody powiem Wam że jestem bardzo, bardzo zadowolona z tego kremu. Przede wszystkim przestałam się świecić (a na tym mi najbardziej zależało). Nie wysuszył mi też cery za co ma ogromnego plusa. Co do opcji nawilżania to myślę że jeśli ktoś ma problemy z bardzo wysuszonymi miejscami (a tak niestety często mają osoby z cerą mieszaną) może być za słaby.
 
Plusy:
  • matuje
  • nie wysusza
  • wydajny
  • spore (60ml)ale poręczne opakowanie
  • ładny zapach
  • bardzo szybko się wchłania
  • nie pozostawia lepiej warstwy
  • dla osób w każdym wieku
Minusy:
  • słaba dostępność (jedynie sprzeda z on line, targi, strona producenta)
  • może za słabo nawilżać
Jak widać znacząco przeważają plusy. I cena też nie jest zbyt wysoka – ok 35 zł. A jeszcze do końca maja na stronie producenta jest promocja kup 2 a 3 gratis http://www.naturmedicin.pl/sklep/product_info.php?products_id=116

Za radą  Użytkowniczki Hexxana dodaję skład: (ja się nie znam ale może komuś się przyda)

Skład INCI: Aqua Purificata, Glycerin, Cyclomethicone, Arachidyl Behenyl Alcohols (and) Arachidyl Glucoside, Di-C12-13 Alkyl Malate, Betaine, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, PEG-100 Stearate (and) Glyceryl Stearate, CI 77891 (Titanium Dioxide), Phenoxyethanol/Benzoic Acid/Dehydroacetic Acid/Aqua/Ethylhexylglycerin/Polyaminopropyl Biguanide, Tocopheryl Acetate, Dimethicone, Xanthan Gum, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Carbomer, Sodium Hydroxide
 
 
I uwaga uwaga. Mam dla Was jeden taki krem na wypróbowanie. Co musicie zrobić. Zostawić pod tym wpisem komentarz dlaczego chciałabyś otrzymać ten krem. I oczywiście być obserwatorem mojego bloga. Ja za pomocą internetowej maszyny losującej wyłonię zwycięzcę. Komentarze możecie zostawiać do końca maja. Ja ze swojej strony polecam komentować bo krem jest naprawdę produktem wartym przetestowania. UFF to na tyle. A miało być krótko :)

17 maj 2011

Moje pędzle Maestro oraz najnowsza Zlota Kolekcja Maestro

Dziś szybki wpis o pędzlach maestro. Na temat tych pędzli nie będę się rozpisywać bo chyba każda z Was już o tych świetnych pędzlach słyszała.
Post ten ma na celu porównanie pędzli ze starszej kolekcji z najnowszą - Złotą Kolekcją.
Nie będę się zagłębiać w opisywanie poszczególnych pędzli gdyż wszystkie szczegółowe opisy znajdziecie na stronie maestro.
http://maestrobrush.pl/
Przy okazji robienia fotek porównawczych cyknęłam fotki mojego całego (lub prawie całego) zbioru maestro
Wygląda on tak:

1. Pędzle do twarzy czyli pędzle do pudru i do podkładu


2. Pędzle do konturowania (modelowania) 
+ pędzel do maseczek + wachlarze






3. Pędzle do rozcierania


4. Kuleczki



5. Pędzle do nakładania cieni





 6. Pędzle do kresek (i do brwi)




7. Pędzelek do ust i do korektora




A teraz Złota Kolekcja. W jej skład wchodzi 13 pędzli. Pędzle w porównaniu to pozostałych pędzli maestro mają krótsze trzonki (różnice w długości możecie zobaczyć na zdjęciach zamieszczonych wyżej). Trzonki te są grubiutkie :) i nie zwężają się. Nie mają też numerów (ani nazw ani rozmiarów) jedynie nazwy do czego dany pędzel jest przeznaczony (w języku angielskim) np. powder, lip, blending.
Szczegółowy opis poszczególnych pędzli znajdziecie na stronie producenta.


1. Pędzel do pudru. Porównałam go do mojego pędzla 190 r.20
Na zbliżeniu widać rozmiar włosia. Pędzel ze złotej kolekcji to odpowiednik 180 (gdyż ma skuwkę spłaszczoną a 190 okrągłą) włosie jest to samo jednak mój był przed chwilką uzywany więc wybaczcie przypudrowanie ;)

2. Pędzel do podkładu. Na moim zdjęciu widać porównanie złotego do 210 r 18 i 220 r.20. Dodam że mnie osobiście bardziej odpowiada pędzel z włosiem białym (perłowy nylon)

3. Pędzel skośny różu,bronzera lub rozświetlacza. Porównałam go do 120 r. 22. Na zbliżeniu widać dobrze że ten ze złotej serii jest troszkę mniejszy.


4. Pędzel przeznaczony do modelowania. To odpowiednik 155. Świetny pędzel :) 



5. Pędzel do rozcierania. Czyli rewelacyjny 497. Rozmiar na moje oko bardzo podobny.

6. Kuleczka. Biała kuleczka ze złotej serii jest według mnie świetna. Jej włosie najbardziej mi odpowiada z kuleczek maestro. Baaardzo polecam. Idealna do załamania. Porównałam ją do 430 w rozmiarze 10.

7. Biały pędzelek języczkowy. Porównałam go do 350 (r 8, 10 i 12) i  360 r 12. Jeszcze go nie testowałam więc nie napiszę który według mnie najfajniejszy :)

8. Języczek porównałam do 320 r 14. I zapomniałam o pędzlu języczku ściętym (widać go na fotce u góry w pędzlach do rozcierania po lewej stronie) jest on mniejszy.

9. Pędzelek skośny. Porównałam do 660 r 6


Mam nadzieję że ten wpis pozwoli Wam na dobranie odpowiednich dla siebie rozmiarów. Jeśli macie pytania odnośnie poszczególnych pędzli maestro to piszcie w komentarzach i na pewno na nie odpowiem. I odsyłam do strony http://maestrobrush.pl/ - tam macie podane wymiary, ceny i dokładne opisy pędzli.

3 maj 2011

Cienie Inglot - zapraszam na numerki :)

Ponieważ dostałam kilka zapytań odnośnie numerów cieni z Inglota postanowiłam wrzucić numery wszystkich moich inglotowych cieni.
Pewnie kolejna aktualizacja zbioru nastąpi w sierpniu bo wtedy wybieram się do Polski.
Krzyżykami zaznaczyłam cienie użyte przy poprzednim makijażu 



Tak patrząc po zużyciu mój ulubieniec to beż z drobinkami 463. Perła 407 super sprawdza się też jako róż do policzków :)
Nie będę się rozpisywała nad cieniami z inglota bo każdy wie że fajne są. Świetną sprawą jest też samodzielne kompletowanie paletek :)
A i jeśli ktoś nie wie to cienie okrągłe bardzo łatwo się wyciąga - wystarczy odwrócić paletkę do góry nogami :) i lekko stuknąć i cienie wypadają :)

A Wy macie jakieś swoje ulubione kolory które możecie mi polecić?

18 kwi 2011

Paletki Sleek po raz drugi

Dziś o moich kolejnych 2 paletkach sleek - original i acid.

Moja ukochana Acid


Od tej paletki zaczęła się moja przygoda ze sleekami. Paletkę tą dostałam od moich znajomych którzy byli na zakupach w Londynie. Poprosiłam ich o najbardziej kolorową paletkę i wybrali mi właśnie tą. 
Paletka zawiera neonowe, soczyste kolory. Maty i błyszczące. Największym niewypałem jest kolor biały gdyż prawie nie daje koloru. Dość ciężkie w obsłudze są też 2 niebieskie odcienie gdyż ich konsystencja jest średnia - zawierają drobinki i przez to mocno się osypują. Ale idealnie się sprawują na dolnej powiece (na duraline) ale przy odrobinie wprawy można nimi wykonać piękny makijaż na górnych powiekach. 



Pamiętam że jak ją dostałam to się przeraziłam bo kolory były nawet jak dla mnie zbyt intensywne. Konsystencja cieni mnie zachwyciła ale długo nie miałam pomysłu na te kolory. A potem ... pomysły się posypały. Pewnie dla większości z Was makijaże zbyt ekstrawaganckie jak na codzienne wyjścia ale ja czasem noszę takie kolorowańce na dzień. I wtedy nieskromnie powiem że otrzymuję sporo komplementów i zapytań o makijaż :) 

Przykładowe makijaże wykonane acid:





Robiłam również video stepiki na te makijaże:


Dla osób które boją się tak malować proponuję wykonać tylko kreskę intensywnym kolorem. Tutaj na dolnej powiece mam piękną zieleń 
(nie wiem jak ją nazwać - zgniłozieloną lub butelkową?)


Ponieważ Acid to moja ulubiona paletka wstawiam jeszcze jeden kolorowy makijaż. Jeden z moich ulubionych. Takie kolory pasują na lato i wiosnę ale również lubię je nosić w pochmurne i szrobure dni. świetnie poprawiają nastrój nie tylko mnie ale i osobom patrzącym na takie kolorowe oczy :)





I stepik na ten makijaż:


I ostatnia w mojej kolekcji Sleek Original 



I pora na moją jak na razie ostatnią paletkę - original. Mimo że mam ją już dość długo jakoś nie robiłam nigdy makijażu tylko tą paletką. Zawiera ona tylko błyszczące kolory. Wszystkie mocno napigmentowane. Przepiękne odcień ma fiolet, turkus oraz miedź. Wszystkie kolory delikatnie się osypują jednak mają dość dobrą konsystencję.

O tej paletce nie będę się rozpisywać bo już chyba temat wyczerpałam. Przykładowego makijażu tylko tą paletką nie mam więc tez nie wstawiam.


I tak w ramach podsumowania napiszę że zauważyłam że paletki sleek albo się uwielbia albo się ich nie znosi. Wiele osób jest zniechęconych do nich przez to że wiele cieni mocno błyszczy. Ja sama mimo że miałam te paletki początkowo używałam jedynie matów. Jednak pewna wizażanka (Emi buziaki dla Ciebie) wstawiła kiedyś na MM tak piękny makijaż paletką sunset i spodobał mi się ten połysk że spróbowałam na sobie. I od tej pory uwielbiam sleeki i często po nie sięgam. I polecam każdej z Was zakupienie chociaż jednej palety na wypróbowanie tej firmy (cenowo te palety nie wypadają źle). Sama ubolewam nad tym że nie mogę kupić tych palet w sklepie stacjonarnym (tu muszę wspomnieć o tym jak wybrałam się do Belfastu na buszowanie w sleekach na żywo i mimo że do sklepu jechałam prawie 3h w jedną stronę to spóźniłam się dosłownie o kilka minut i zamknęli mi Superdrug przed nosem) ale w sieci są łatwo dostępne. 
Często tez wypuszczają ładne limitowane paletki.
To chyba tyle odnośnie sleek. 
Pozdrawiam wytrwałych którzy dobrnęli do końca tego wpisu :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka