Dziś przyszła pora na recenzję.
Krem Va'bra testowałam kilka tygodni.
Ale od początku. Jakiś czas temu dostałam wiadomość że mogę zapisać się do testów Va'bra Matt Fuktcreme(Krem nawilżająco-matujący) od Naturmedicin . Powiem Wam że zainteresował mnie ten krem gdyż od jakiegoś czasu walczę z świeceniem się twarzy a szczególnie czoła. Nie wiem co się stało z moją cerą ale często zaczęła się przesuszać ale mimo to jakiś czas po nałożeniu podkładu zaczynałam się świecić jak latarnia. Ale oczywiście to przeraźliwe świecenie nie przeszkadzało uwidaczniać się suchym skórkom – no jakiś obłęd dosłownie. A tutaj nadarzyła się okazja testowania czegoś co matuje i nawilża jednocześnie.
To może teraz co obiecuje producent:
Lekki krem nawilżająco-matujący na dzień i na noc o delikatnym i świeżym zapachu. Głęboko i intensywnie nawilża skórę, szybko odparowuje z powierzchni dając efekt zmatowienia. Pochłania na bieżąco nadmiar sebum zapobiegając błyszczeniu. Więcej znajdziecie tutaj:
http://www.naturmedicin.pl/vabra-matt-fuktcremePowiem Wam że podeszłam do tego dość sceptycznie bo wszystkie matujące specyfiki z którymi miałam do czynienia po niedługim czasie wysuszały mnie straszliwie.
Ale gdy dostałam już w swoje ręce to po pierwsze co rzuciło mi się w oczy to całkiem przyjemne opakowanie. Tubka jest znacznie lepsza moim zdaniem niż krem w słoiczku który to trzeba wygrzebywać palcami. Niby tubka nie jest za duża ale zawiera 60 ml produktu. To więcej niż standardowe kremy w słoiczkach (50ml). Sam krem ma przyjemny zapach. Konsystencja jest dość rzadka przez co krem jest bardzo wydajny. Wystarczy niewielka ilość na posmarowanie całej buzi.
A jak się sprawuje? Po pierwsze bardzo łatwo go rozsmarować, ma bardzo lekką konsystencję. I dosłownie po chwili wysycha, wsiąka. Twarz się nie lepi ale też nie jest sucha. Fajnie nadaje się pod makijaż bo podkład dobrze się rozprowadza. I u mnie sprawdził się efekt matujący. Twarz rzeczywiście się nie świeci. Makijaż bardzo dobrze się utrzymuje. Używałam tego kremu najczęściej rano (pod makijaż). Zgodnie z zaleceniami producenta krem należy stosować również na noc. Ale powiem Wam że nie zawsze tak robiłam gdyż na noc lubię nakładać krem o bogatszej konsystencji albo olejki bo boję się przesuszenia.
Kończąc moje wywody powiem Wam że jestem bardzo, bardzo zadowolona z tego kremu. Przede wszystkim przestałam się świecić (a na tym mi najbardziej zależało). Nie wysuszył mi też cery za co ma ogromnego plusa. Co do opcji nawilżania to myślę że jeśli ktoś ma problemy z bardzo wysuszonymi miejscami (a tak niestety często mają osoby z cerą mieszaną) może być za słaby.
Plusy:
matuje
nie wysusza
wydajny
spore (60ml)ale poręczne opakowanie
ładny zapach
bardzo szybko się wchłania
nie pozostawia lepiej warstwy
dla osób w każdym wieku
Minusy:
Skład INCI: Aqua Purificata, Glycerin, Cyclomethicone, Arachidyl Behenyl Alcohols (and) Arachidyl Glucoside, Di-C12-13 Alkyl Malate, Betaine, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, PEG-100 Stearate (and) Glyceryl Stearate, CI 77891 (Titanium Dioxide), Phenoxyethanol/Benzoic Acid/Dehydroacetic Acid/Aqua/Ethylhexylglycerin/Polyaminopropyl Biguanide, Tocopheryl Acetate, Dimethicone, Xanthan Gum, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Carbomer, Sodium Hydroxide
I uwaga uwaga. Mam dla Was jeden taki krem na wypróbowanie. Co musicie zrobić. Zostawić pod tym wpisem komentarz dlaczego chciałabyś otrzymać ten krem. I oczywiście być obserwatorem mojego bloga. Ja za pomocą internetowej maszyny losującej wyłonię zwycięzcę. Komentarze możecie zostawiać do końca maja. Ja ze swojej strony polecam komentować bo krem jest naprawdę produktem wartym przetestowania. UFF to na tyle. A miało być krótko :)