Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

28 mar 2018

Green Smoothie

Dziś post o wspaniałym kremie którego od 3 tygodni używam i jestem zachwycona. Wszystkie inne poszły w odstawkę. 
Mowa o Green Smoothie Nutri-Cream
W sumie już od pierwszego użycia wiedziałam że to będzie miłość.



Mam skórę typowo mieszaną – tłusta strefa T a reszta lubi się czasem wysuszyć na wiór.
Spodziewałam się tłuściocha a tu mięciutki krem o bogatej konsystencji. Już podczas pierwszego użycia czuć gładkość.
Dawno nie miałam tak dobrego kremu – czuć że działa od pierwszego zastosowania, zniknęły suche skórki i zaczerwienienia a skóra jest wyraźnie gładsza. Krem należy trzymać w lodówce więc aplikacja takiego chłodnego to mega przyjemność i ukojenie.

Mało tego – opakowanie REWELACJA. Pierwszy raz mam krem w którym nie muszę grzebać palcami tylko naciskam górę słoiczka i wydobywa się porcja kremu.


 
Oczywiście – jak zawsze u BUniq kosmetyk w 100% naturalny.

Skład:

Organic Neroli Water, Propanediol (Natural Moisturiser), Cold Pressed Avocado Oil, Spirulina, Sweet Almond Oil, Glycerin (Natural Moisturiser), Sodium Hyaluronate, Natural Emulsifier, Natural Gums Thickener, Orange Essential Oil, Bergamot Essential Oil, Le
I cudny odświeżający zapach.

Ja uwielbiam go na noc – wtedy nakładam większą porcję oraz też na szyję i dekolt.
Na dzień – pod makijaż też będzie ok (jeśli ktoś nie ma bardzo tłustej cery) tylko wtedy używamy maleńką porcję (krem jest bardzo wydajny).
Cena to 50e za 50ml. Dość wysoka ale czujemy że działa od pierwszego użycia.
Fajnie byłoby gdyby wprowadzono też mniejsze opakowanie i wtedy oczywiście cena byłaby niższa.
Więcej informacji oraz opcję zakupu znajdziecie tutaj KLIK
POLECAM


18 gru 2015

Kolagen Natywny PURE - Colway

Dzisiejsza recenzja wymagała czasu. Produktu używałam przez pełne 4 miesiące więc śmiało i rzetelnie mogę się o nim wypowiedzieć.


Kolagen Natywny PURE - Colway



Co pisze producent:

Dedykowany jest osobom, które oczekują od kosmetyków pielęgnacyjnych szczególnych właściwości i skutecznie odsuwają w czasie procesy powstawania nowych zmarszczek. Zalecany do pielęgnacji twarzy, szyi i dekoltu, sprawdza się także w pielęgnacji całego ciała, szczególnie po oparzeniach lub drobnych defektach skóry. Przynosi ulgę cerze podrażnionej intensywnymi zabiegami kosmetycznymi. Natychmiast po aplikacji wygładza, napina i uelastycznia skórę. Stosowany regularnie zapewnia opóźnienie o wiele lat procesu powstawania nowych zmarszczek. Na trwały efekt rewitalizujący i redukcję zmian naczyniowych trzeba poczekać do ok. 110 dnia systematycznego stosowania, taki czas potrzebny jest organizmowi do fizjologicznej wymiany struktury kolagenowej w skórze.

Moja opinia:

1. Opakowanie
Kartonik skrywa piękne, eleganckie szklane opakowanie. Zawiera ono 50 ml produktu. Buteleczka wygląda prosto ale jednocześnie luksusowo, posiada pompkę co bardzo ułatwia aplikację.


 2. Produkt
Kosmetyk ma postać dość płynnego, bezbarwnego żelu. Nie posiada jakiegoś charakterystycznego zapachu. Nie pachnie rybą :) Na skórze rozprowadza się bardzo przyjemnie. Po chwili zasycha. Uwaga: nałożony zbyt grubą warstwą tworzy skorupkę - to znak że użyliśmy za dużo kosmetyku.
Jak używać kolagenu: nakładamy go 1-2 razy dziennie na koniecznie wilgotną skórę. Używamy małej ilości kosmetyku. Po około 10 minutach nakładamy krem lub serum - niweluje ono uczucie ściągnięcia (jeśli takie wystąpiło)


3.Efekty 

Bardzo byłam ciekawa tego kosmetyku więc zaczęłam go sumiennie używać od sierpnia. Po pierwszym użyciu byłam niezbyt mile zaskoczona uczuciem ściągającej maski ale była to tylko i wyłącznie moja wina bo dałam za dużo kosmetyku. Maleńka ilość starcza na pokrycie całej buzi.
Zaczęłam więc stosować niewielką ilość zawsze wieczorem po demakijażu żelem kolagenowym o którym pisałam tu KLIK Oczywiście nanosiłam kosmetyk na porządnie zmoczoną buzię. Po kilku minutach kolagen się wchłaniał i tak przez ok. 2 tygodnie każdorazowo czułam lekkie ściągniecie i ogromną potrzebę naniesienia kremu. Potem to uczucie minęło i po nałożeniu czułam nawilżenie a nie ściąganie. Tak więc najczęściej nakładałam kolagen a po ok 10 minutach krem. Bardzo szybko mogłam poczuć napięcie skóry i jej wygładzenie. Początkowo nie czułam nawilżenia.
Po ok 1,5 tyg stosowania pojawiły się u mnie wypryski. Ale nie przerwałam stosowania kolagenu ponieważ wiedziałam że to częsta reakcja - skóra się oczyszcza. Po około tygodniu niedoskonałości zaczęły pięknie znikać a komfort używania kosmetyku się poprawił. Zaczęłam odczuwać nawilżenie i z każdym tygodniem było lepiej.
W końcu pozbyłam się przesuszonych miejsc na twarzy. Mimo że kosmetyku używałam w ciąży to nie pojawiły się na mojej buzi żadne wypryski !(a w pierwszej ciąży miałam z tym spory problem) - myślę że właśnie kolagen sprawił że buzia wyglądała ładnie i gładko. Skóra stała się w końcu dogłębnie nawilżona - tzn. że nie czułam nawilżającej warstewki na skórze ale czułam to nawilżenie od środka ponieważ spadło moje zapotrzebowanie na smarowanie się nawilżającymi mazidłami, suche placki zniknęły i nie wróciły. Jeśli już pojawiała się jakaś ranka czy niedoskonałość to mam wrażenie że o wiele szybciej się goiła.
Wydaje mi się również że zmarszczki mimiczne zostały lekko wygładzone i się nie pogłębiają od kiedy stosuję kosmetyk.


4. Dodatkowe informacje
Początkowo nie byłam przekonana do tego czy nawilżenie i coraz lepsza kondycja skóry mojej twarzy spowodowana jest użyciem kolagenu czy stosowaniem kremów (które nakładałam na kolagen) jednak z czasem nie zawsze nakładałam krem a skóra i tak była w znakomitej kondycji.
Jednak spodziewałam się lepszych efektów jeśli chodzi o wyrównanie kolorytu cery. Mam trochę piegów, zaczerwienień w kącikach oczu i koło nosa i na to kolagen natywny Pure nie wpłynął. Ale wiem że na defekty skóry lepszy jest kolagen Gold.
Kolagen również możemy nakładać na oparzenia, podrażnienia czy stłuczenia - wtedy aplikacje powtarzamy częściej.
Można go również stosować na takie defekty skory jak cellulit, rozstępy czy bliży. 
Kolagen Natywny Pure to hydrat zawierający w swym składzie 95% suchej masy kolagenu, pozyskiwany ze skór rybich jest w pełni naturalnym kosmetykiem. W popularnych kremach zawierających w swym składzie kolagen znajduje się go średnio 2-3%.
Myślę że warto wspomnieć że kolagen ten jest odporny na działanie temperatur tzn. nie potrzebujemy przechowywać go w styropianowej osłonce i chronić przed światłem, ciepłem i zimnem.


 5. Cena i dostępność
Opakowanie kosztuje 44,95e - wiem że to sporo ale to kosmetyk bardzo wydajny. Stosuję go od kilku miesięcy a nadal końca nie widać.
Kupić możemy go u dystrybutorów marki Colway. Więcej informacji tutaj KLIK


6. Podsumowanie
Uważam że kosmetyk jak najbardziej jest wart swojej ceny ponieważ jest ogromnie wydajny i faktycznie widać poprawę jakości skóry. Jednak musimy uzbroić się w cierpliwość i systematycznie go używać aby cieszyć się w pełni efektami  gdyż jego działanie w pełni można zobaczyć dopiero po ok.100 dniach stosowania. Ale warto cierpliwie czekać! Odmłodzona i nawilżona i ujędrniona skóra to to co otrzymujemy przy regularnym stosowaniu.


Kolagen Natywny Pure:
 nie alergizuje
 nie wywołuje podrażnień skóry
 bez parabenów
• bez sztucznych barwników i aromatów

Regularne stosowanie Kolagenu Natywnego Pure zapewnia:
• poprawę nawilżenia i ujędrnienia skóry
• pobudzenie produkcji fibroblastów, a tym samym wygładzenie zmarszczek i zahamowanie procesów starzenia
• uelastyczniony i zmiękczony naskórek
• widoczną poprawę gęstości i spoistości skóry, także zwiotczałej na udach, piersiach, pośladkach
• rozjaśnienie i wygładzenie blizn i rozstępów
• skuteczną pomoc w kuracjach antycellulitowych
• regenerację włosów i paznokci

Skład:
Aqua, Collagen, Caprylyl Glycol, Elastin, Lactic Acid
(ogromnie brawa za to że jest taki krótki)


Czy miałyście kontakt z tym kolagenem lub z innymi produktami marki Colway? Jakieś opinie?

15 paź 2012

Okolice oczu :)))))



Dziś koleje recenzje w ramach Dekalogu Zdrowej Skóry FlosLek
Zgodne z punktem 4 

  Dbaj o skórę wokół oczu

Jak wiadomo skóra wokół oczu jest bardziej delikatna i wymaga odrębnej pielęgnacji.
Przez ostatnie miesiące używałam 2 kremów o których napiszę poniżej.
Pierwszy to jak dla mnie jeden z flagowych kosmetyków od FlosLek – czyli żel ze świetlikiem lekarskim. Jest ich kilka rodzajów. Ja kupuję te kremiki od dawna gdyż świetnie koją podrażnione powieki.

Dziś kilka słów o Żelu ze świetlikiem lekarskim i chabrem bławatkiem
Polecany jest od dla osób pracujących przy komputerze



Producent podaje (działanie i zastosowanie)

Działa jak kompres. Dzięki zawartości wyciągu ze świetlika lekarskiego szybko zmniejsza nadwrażliwość na światło, łzawienie oraz uczucie zmęczenia, pieczenia oczu, Ekstrakt z chabru bławatka łagodzi podrażnienia oraz wykazuje działanie przeciwzapalne i przeciwalergiczne.
Wypoczęte, zdrowe okolice oczu bez podrażnień i obrzęków.

Pielęgnacja wrażliwych okolic oczu zwłaszcza u osób pracujących przy komputerze lub sztucznym oświetleniu. Bezpieczny przy szkłach kontaktowych. 
 
Skład:
 


Cena: ok 7 zł

Moja opinia:

Opakowanie: – niewielki plastikowy słoiczek – 10g. Oraz kartonik z opisem produktu
Konsystencja: - lekka, żelowa
Działanie: krem szybko się wchłania – nadaje się też pod makijaż. Bardzo podoba mi się to że można go stosować nie tylko pod oczy ale i na powieki bo właśnie one u mnie czasem potrafią być podrażnione, wysuszone a niekiedy nawet opuchnięte. Krem przynosi ulgę – a jak jeszcze schłodzimy go w lodówce to mamy świetny kompres pomagający prawie natychmiast. Szczególnie polecam po wielogodzinnej pracy przy komputerze lub rano po całonocnej imprezie :) U mnie efekt ulgi dla oczu odczuwalny jest prawie natychmiast.

Podsumowując: świetny produkt na zmęczone oczy. Bardzo polecam bo efekty ukojenia widoczne są prawie natychmiast a sam kosmetyk jest wydajny.

Drugi krem to Rozjaśniający krem pod oczy z serii do skóry z problemami naczyniowymi.


Według producenta:

Zastosowanie: Bezzapachowy krem o lekkiej konsystencji przeznaczony do pielęgnacji bardzo delikatnej i szybko przesuszającej się skóry wokół oczu. Polecany osobom ze skłonnością do powstawania cieni, tzw. „podkrążonych oczu”.
Działanie: Stosowany regularnie: - wyraźnie rozjaśnia cienie - likwiduje efekt podkrążonych oczu - zmniejsza „worki” pod oczami i widoczność drobnych zmarszczek (mimicznych i statycznych, tzw. „kurzych łapek”) - zwiększa odporność skóry na zmęczenie - sprawia, że kontur oka jest bardziej wyraźny

Rozjaśniona, elastyczna, miękka i gładka skóra wokół oczu. Odporna na rozciąganie i odgniecenia, zrelaksowana i przyjemna w dotyku.
Skład:

Cena: ok 15 zł
Moja opinia:
Opakowanie: tubka 20 ml
Konsystencja: lekki krem, bez wyczuwalnego zapachu
Działanie: krem szybko się wchłania. Mnie nie podrażnił ani nie uczulił. Wydaje mi się że leciutko napina i okolice oczu wyglądają młodziej :) Dość fajnie nawilża. Moją zmorą są zaczerwienione kąciki zewnętrzne (taka już moja uroda) a zamiłowanie do malowania oczu + demakijaż potęgują te zaczerwienienia. I z tym krem sobie radzi dość dobrze. Przy systematycznym używaniu zauważyłam rozjaśnienie zaczerwienionych miejsc. Z sińcami pod oczami też się zmagałam (uroki macierzyństwa :) ) i krem być może lekko pomógł jednak spektakularnego efektu wow po kilkunastu użyciach nie było. Jednak zasinienia mi się z czasem zmniejszyły ale też przyzwyczaiłam się do nocnego wstawania i porannych pobudek więc nie wiem na ile pomógł krem a na ile przyzwyczajenie organizmu :)

Podsumowując: jeśli potrzebujecie lekkiego,nawilżającego kremu i macie skłonność do zaczerwienionej skóry wokół oczu to myślę że ten kosmetyk się sprawdzi. Jeśli jednak borykacie się z silnymi sińcami i szukacie czegoś co szybko je zlikwiduje to obawiam się że sam ten kremik może być za słaby.

A Wy dbacie o okolice oczu? stosujecie specjalne kremy? a może używałyście tych o których pisałam? 

9 lip 2012

Zapobiegaj zmarszczkom ... czyli Dekalog Zdrowej Skóry podejście nr.1

Dziś pierwsza recenzja w zgodzie z Dekalogiem Zdrowej Skóry o którym wspominałam TU i TAM
Na pierwszy ogień u mnie poszedł punkt trzeci czyli:

Zapobiegaj zmarszczkom i mobilizuj komórki skóry do odnowy

Jako że mam 30 lat to zmarszczki to temat który zaczyna mi być bliski - moją zmorą są te na czole...  więc ochoczo przystąpiłam do używania tego kremu
Mowa tu o Bio-certyfikowanym kremie odbudowująco - naprawczym na noc od FlosLek



Może na początek co pisze producent:




 A teraz moja opinia
Zacznę od opakowania. To szklany słoiczek zawierający 50 ml kremu ważnego przez 6mcy od otwarcia. Krem ma konsystencję którą określiłabym jako półtłustą. Jeśli chodzi o zapach to jest dość intensywny i jak na mój nos ziołowy - mnie pachnie tymiankiem. Zapach nie każdemu może odpowiadać ale po nałożeniu na skórę wietrzeje. Mnie się podoba bo gdy pierwszy raz powąchałam ten krem przed oczami stanął mi mój pobyt w Grecji gdzie zrywałam dziko rosnący tymianek - aż sprawdziłam skład i rzeczywiście ku mojemu zaskoczeniu tymianek jest w składzie :)
I przejdę teraz do pierwszego zaskoczenia jakie zafundował mi ten krem. Mimo półtłustej konsystencji to na twarzy krem nie jest ani trochę tłusty czy klejący. Zapomnijcie o lepkiej, świecącej warstewce która utrzymuje się aż do rana. Krem po nałożeniu wchłania się do matu, skóra jest aksamitna i bez tłustego połysku. A samo nakładanie jest baaardzo przyjemne bo krem ma dobry poślizg i jest wydajny. A teraz drugie zaskoczenie - krem na prawdę coś robi :) jego działanie jest widoczne i odczuwalne. Rano skóra jest elastyczna, delikatna. Ja stosuję ten krem już długo. Zużyłam 3/4 opakowania i widzę poprawę w wyglądzie mojego czoła. Chyba dzięki temu że skóra jest odżywiona i nawilżona a krem dodatkowo lekko ją napina to zmarszczki są wizualnie płytsze (moje zmarszczki są raczej mimiczne więc chyba łatwiej je "rozprasować"). Do tego koi zaczerwienienia i usuwa suche skórki. Serio nie ma się do czego przyczepić bo czegoż chcieć więcej :)
Krem mnie nie zapchał, nie podrażnił oraz pięknie wpływa na moją cerę. 
No i kosmetyk ma bardzo fajny skład jak a moje oko i jest eko - z certyfikatami. Na pierwszym miejscu sok z aloesu.  Zresztą zobaczcie same:



W ogóle tak bardzo polubiłam się z tym kremem że ogromnie jestem ciekawa serii BeECO na dzień. Bo zdradzę Wam że mam jeszcze 2 produkty z tej serii (na razie testuję tylko 1) i też jest super.

Jak dla mnie ten krem jest rewelacyjnym kosmetykiem. Dawno żaden produkt mnie nie zaskoczył tak pozytywnie. Na pewno kupię kolejne opakowanie.
Jeśli chodzi o cenę to myślę że ok 30 zł to dobra cena za ten krem

A na szybko:
+ widoczne działanie
+ bardzo dobry skład
+ nie pozostawia tłustej, świecącej warstwy
+ wydajny
+ solidne opakowanie
+ dobra cena

-/+ zapach jest intensywny i charakterystyczny więc dla niektórych to może być minusem (mnie się podoba)

Dla mnie to strzał w 10. Bardzo polecam do wypróbowania!

I podzielcie się koniecznie opinią jeśli miałyście coś z serii beECO

20 maj 2011

Va'bra Matt Fuktcreme - Krem nawilżająco-matujący + ROZDANIE

Dziś przyszła pora na recenzję. 
Krem Va'bra testowałam kilka tygodni.


Ale od początku. Jakiś czas temu dostałam wiadomość że mogę zapisać się do testów Va'bra Matt Fuktcreme(Krem nawilżająco-matujący) od Naturmedicin . Powiem Wam że zainteresował mnie ten krem gdyż od jakiegoś czasu walczę z świeceniem się twarzy a szczególnie czoła. Nie wiem co się stało z moją cerą ale często zaczęła się przesuszać ale mimo to jakiś czas po nałożeniu podkładu zaczynałam się świecić jak latarnia. Ale oczywiście to przeraźliwe świecenie nie przeszkadzało uwidaczniać się suchym skórkom – no jakiś obłęd dosłownie. A tutaj nadarzyła się okazja testowania czegoś co matuje i nawilża jednocześnie.
To może teraz co obiecuje producent: Lekki krem nawilżająco-matujący na dzień i na noc o delikatnym i świeżym zapachu. Głęboko i intensywnie nawilża skórę, szybko odparowuje z powierzchni dając efekt zmatowienia. Pochłania na bieżąco nadmiar sebum zapobiegając błyszczeniu. Więcej znajdziecie tutaj: http://www.naturmedicin.pl/vabra-matt-fuktcreme
Powiem Wam że podeszłam do tego dość sceptycznie bo wszystkie matujące specyfiki z którymi miałam do czynienia po niedługim czasie wysuszały mnie straszliwie.
Ale gdy dostałam już w swoje ręce to po pierwsze co rzuciło mi się w oczy to całkiem przyjemne opakowanie. Tubka jest znacznie lepsza moim zdaniem niż krem w słoiczku który to trzeba wygrzebywać palcami. Niby tubka nie jest za duża ale zawiera 60 ml produktu. To więcej niż standardowe kremy w słoiczkach (50ml). Sam krem ma przyjemny zapach. Konsystencja jest dość rzadka przez co krem jest bardzo wydajny. Wystarczy niewielka ilość na posmarowanie całej buzi.
A jak się sprawuje? Po pierwsze bardzo łatwo go rozsmarować, ma bardzo lekką konsystencję. I dosłownie po chwili wysycha, wsiąka. Twarz się nie lepi ale też nie jest sucha. Fajnie nadaje się pod makijaż bo podkład dobrze się rozprowadza. I u mnie sprawdził się efekt matujący. Twarz rzeczywiście się nie świeci. Makijaż bardzo dobrze się utrzymuje. Używałam tego kremu najczęściej rano (pod makijaż). Zgodnie z zaleceniami producenta krem należy stosować również na noc. Ale powiem Wam że nie zawsze tak robiłam gdyż na noc lubię nakładać krem o bogatszej konsystencji albo olejki bo boję się przesuszenia.
Kończąc moje wywody powiem Wam że jestem bardzo, bardzo zadowolona z tego kremu. Przede wszystkim przestałam się świecić (a na tym mi najbardziej zależało). Nie wysuszył mi też cery za co ma ogromnego plusa. Co do opcji nawilżania to myślę że jeśli ktoś ma problemy z bardzo wysuszonymi miejscami (a tak niestety często mają osoby z cerą mieszaną) może być za słaby.
 
Plusy:
  • matuje
  • nie wysusza
  • wydajny
  • spore (60ml)ale poręczne opakowanie
  • ładny zapach
  • bardzo szybko się wchłania
  • nie pozostawia lepiej warstwy
  • dla osób w każdym wieku
Minusy:
  • słaba dostępność (jedynie sprzeda z on line, targi, strona producenta)
  • może za słabo nawilżać
Jak widać znacząco przeważają plusy. I cena też nie jest zbyt wysoka – ok 35 zł. A jeszcze do końca maja na stronie producenta jest promocja kup 2 a 3 gratis http://www.naturmedicin.pl/sklep/product_info.php?products_id=116

Za radą  Użytkowniczki Hexxana dodaję skład: (ja się nie znam ale może komuś się przyda)

Skład INCI: Aqua Purificata, Glycerin, Cyclomethicone, Arachidyl Behenyl Alcohols (and) Arachidyl Glucoside, Di-C12-13 Alkyl Malate, Betaine, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, PEG-100 Stearate (and) Glyceryl Stearate, CI 77891 (Titanium Dioxide), Phenoxyethanol/Benzoic Acid/Dehydroacetic Acid/Aqua/Ethylhexylglycerin/Polyaminopropyl Biguanide, Tocopheryl Acetate, Dimethicone, Xanthan Gum, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Carbomer, Sodium Hydroxide
 
 
I uwaga uwaga. Mam dla Was jeden taki krem na wypróbowanie. Co musicie zrobić. Zostawić pod tym wpisem komentarz dlaczego chciałabyś otrzymać ten krem. I oczywiście być obserwatorem mojego bloga. Ja za pomocą internetowej maszyny losującej wyłonię zwycięzcę. Komentarze możecie zostawiać do końca maja. Ja ze swojej strony polecam komentować bo krem jest naprawdę produktem wartym przetestowania. UFF to na tyle. A miało być krótko :)

25 mar 2011

Jakby tu wyglądać dobrze gdy czasu brak :)

Długo zastanawiałam się o czym powinien być mój pierwszy post. Początkowo myślałam że dodam makijaż. Jednak doszłam do wniosku że podzielę się z Wami produktem który od dawna gości w mojej kosmetyczce i nie raz ratował mnie w awaryjnych sytuacjach. Więc może którejś z Was także się przyda:

Tym kosmetykiem jest: Batiste Dry Shampoo:


Każda z Nas ma czasem taki dzień w którym już, natychmiast trzeba wyjść do ludzi a nasze włosy akurat są w opłakanym stanie ...
W moim wypadku na tradycyjne mycie i wysuszenie włosów potrzebuję około 45 min. Jakoś nie przemawiała do mnie wizja suchego mycia ale kiedyś szampon ten wpadł mi w oko i postanowiłam spróbować. 
I pokochałam ten produkt
Przechodząc do konkretów. Batiste to suchy szampon służący do szybkiego odświeżenia włosów pomiędzy myciami. Wystarczy potrząsnąć solidnie opakowaniem i popryskać włosy (ja robię to przy nasadzie bo w tym miejscu u mnie najszybciej widać przetłuszczenie włosów). Białą mgiełkę lekko wmasowuję we włosy i pozostawiam na kilka chwil. Następnie solidnie wyczesuję włosy.
U mnie produkt sprawdza się wspaniale. Włosy po chwili są odświeżone na tyle że spokojnie mogę pokazać się publicznie :) Jednak nie mam pojęcia jak sprawdziłby się na ciemnych włosach. Na moich jasnych nigdy nie zauważyłam pozostałości produktu. 
Ja zazwyczaj myję włosy na następnego dnia po użyciu Batiste. Pozostawiony dłużej może spowodować swędzenie skóry głowy.
Serdecznie Wam polecam na awaryjne sytuacje :) (bo oczywiście produkt ten nie zastąpi tradycyjnego umycia)

       Plusy
+ świetnie działa
+ łatwy w użyciu
+ przyjemnie pachnie
+ jest niedrogi ( około 3,5 € )
+ dostępny w większym (150ml) oraz mniejszym - idealnym na podróż (50ml) opakowaniu.
+ dostępny w kilku wariantach zapachowych

      Minusy
- niezbyt wydajny ( mnie 150 ml wystarcza na ok. 10 zastosowań)
- może być trudniej wyczesać go z ciemnych włosów
- pozostawiony na kilka dni może podrażnić skórę głowy

A Wy używacie suchych szamponów? sprawdzają się u Was?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka