Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dekalog Zdrowej Skóry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dekalog Zdrowej Skóry. Pokaż wszystkie posty

14 sty 2013

Demakijaż

Dziś kolejny wpis w ramach Dekalogu Zdrowej Skóry o którym pisałam tutaj KLIK

Czas na punkt pierwszy - Demakijaż

Chyba nie muszę pisać że to jest absolutna podstawa zdrowej skóry twarzy.
Ja ostatnio używałam 2 mleczek do demakijażu marki FlosLek

Mleczko do demakijażu dla cery z problemami naczyniowymi


Opis producenta:
Łagodnie i skutecznie oczyszcza twarz z makijażu i zanieczyszczeń. Odpręża, odświeża skórę, łagodzi podrażnienia. Substancje aktywne wzmacniają naczynka krwionośne.

Świeża, gładka, uspokojona, rozjaśniona, delikatna i przyjemna w dotyku, o wyrównanym kolorycie

Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum, Glycerin, Stearic Acid, Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Euphrasia Officinalis Extract, Triethanolamine, Rosa Canina Fruit Oil, Tocopheryl Acetate, Imidazolidinyl Urea, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, Allantoin.

Moja opinia:
Mleczko zapakowane jest w butelkę o pojemności 200ml. Szkoda że nie jest przezroczysta więc nie widzimy ile produktu nam pozostało. Konsystencja typowa  dla mleczka do demakijażu. Zapach delikatny, kosmetyczny.
Produkt dość dobrze radzi sobie z demakijażem - u mnie usuwał cienie nałożone na bazę bez problemu. Z tuszem wodoodpornym i linerem żelowym miał już lekkie problemy. Ale generalnie byłam z tego mleczka zadowolona. Kosmetyk nie tłuścił mi skóry, nie powodował zamglenia oczu, nie podrażniał.
Ot zwykłe mleczko do demakijażu - całkiem przyzwoite.
Możecie je kupić tu KLIK za ok 20 zł

Mleczko do demakijażu do skóry wrażliwej


Opis producenta: Doskonale usuwa makijaż twarzy i oczu oraz inne naturalne zanieczyszczenia. Jest bardzo dobrze tolerowane, nie powoduje podrażnień skóry typu zaczerwienienie, obrzęk, pieczenie, mrowienie, świąd. Nie drażni okolic oczu.

Skóra skutecznie oczyszczona, gładka, miękka, lepiej nawilżona, bez podrażnień.

Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum, Glycerin, Stearic Acid, Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Euphrasia Officinalis Extract, Triethanolamine, Rosa Canina Fruit Oil, Tocopheryl Acetate, Imidazolidinyl Urea, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, Allantoin.

Moja opinia: Znów plastikowa i nieprzezroczysta butelka - mniejsza niż poprzednia - 150ml. Zapach kosmetyczny, typowy dla wielu kosmetyków FlosLek. Konsystencja dość płynna.
Działanie podobne do wyżej opisywanego mleczka. Makijaż usuwa ale z wodoodpornymi, trwałymi kosmetykami radzi sobie gorzej. Plus za to że nie tłuści skóry, nie podrażnia ani nie wysusza.
Znów mogę napisać że to typowe mleczko do demakijażu jednak 17zł za 150ml to chyba trochę sporo.
Możecie je kupić np. tu KLIK za ok. 17zł

Dodam że obydwu mleczek używam głównie do demakijażu oczu bo skórę twarzy oczyszczam dodatkowo żelami do mycia i demakijażu podczas wieczornego prysznica :)

Używacie mleczek? miałyście któreś z nich?
I czy zdarza Wam się pójść spać w makijażu? bo ja z ręką na sercu mogę powiedzieć że od wielu wielu lat nie popełniłam tego grzechu :)

3 sty 2013

Pamiętaj o filtrach UV zimą i latem

Dziś kolejny wpis w ramach Dekalogu Zdrowej Skóry FlosLek. Dla mnie temat akurat bardzo na czasie.
Wiem że coraz więcej osób pamięta o filtrach i unika nadmiernego wystawiania skóry na słońce. Jednak wiele osób zapomina o ochronie ust. Ja sama od kiedy doświadczyłam podrażnienia ust spowodowanego ostrym słońcem + do tego doszło oblizywanie wysuszonych i piekących ust i teraz ZAWSZE mam przy sobie pomadkę ochronną z filtrem.
Ostatnio używałam Pomadki ochronnej do ust z filtrem UV i witaminą E od FlosLek.


Jestem z niej bardzo zadowolona. Na plus: konsystencja -pomadka nie rozpływa się w opakowaniu a jednocześnie bezproblemowo nakłada się na usta, ma delikatny zapach, nie bieli ust, nie klei się. I faktycznie daje ochronę przed słońcem i wiatrem. Jest wydajna i nie wysusza a nawet nawilża i koi wysuszone usta. Na minus - nigdzie nie znalazłam informacji jaki konkretnie jest ten filtr UV. Ani na opakowaniu ani na stronie.



Do kupienia tutaj KLIK za ok. 6zł

Skład:
Stearyl Heptanoate, Paraffinum Liquidum, Ozokerite, Copernicia Cerifera Cera, Petrolatum, Cetyl Alcohol, Cholesterol, Glyceryl Stearate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Synthetic Beeswax, Cera Alba, Tocopheryl Acetate, Aroma, Ethylparaben, Retinyl Palmitate, Benzyl Benzoate, Benzyl Alcohol.

Drugi produkt który ostatnio mi się przydał to Sun Care Emulsja kojąca SOS po opalaniu. Jest to według mnie bardzo ciekawy produkt. Idealnie sprawdza się gdy przesadzimy ze słońcem czy solarium ale również bardzo pomaga skórze która jest zaczerwieniona i piecze w wyniku jakiegoś innego podrażnienia. Dla mnie ogromny plus że efekt kojenia to nie mrożący mentol ale delikatne - choć odczuwalne ukojenie. Emulsja ma fajną lekką konsystencję i dla mnie pachnie arbuzem. Dobrze się nakłada i wchłania. Skóra po jej użyciu jest odczuwalnie nawilżona, ładnie pachnie i faktycznie czuć kojące działanie. Zaczerwienienie po kilku użyciach znika. Myślę że jest to produkt przydatny i warto się w tą emulsję zaopatrzyć. 



Tuba jest duża - 200ml i podoba mi się że można postawić ją na zakrętce.

Do kupienia np. tutaj KLIK za ok. 19 zł

Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum, Glycerin, Propylene Glycol, Sodium Palmitoyl Proline, Nymphaea Alba Flower Extract, Polysorbate 20, Tocopheryl Acetate, Ethylhexyl Stearate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Panthenol, Butyrospermum Parkii Butter, Dimethicone, Triethanolamine, Carbomer, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Allantoin, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum, Disodium EDTA, Limonene

A Wy stosujecie filtry? pamiętacie o ustach - polecam na nie uważać nie tylko w letnim słońcu ale też zimą gdy słońce odbija się od śniegu może to się skończyć nieprzyjemnie :)

26 lis 2012

Dłonie i stopy


Dziś kolejny wpis w zgodzie z Dekalogiem Zdrowej Skóry opracowanym przez FlosLek. Pora na przykazanie szóste:
Dbaj o skórę dłoni i stóp

Myślę że to bardzo trafiona pora na wpis o pielęgnacji tych części ciała gdyż na dworze coraz chłodniej i ma to wpływ na nasze dłonie. Stopom w grubych butach i skarpetach też się obrywa. Zapraszam więc do lektury :)



Krem do stóp i pękających pięt z olejkiem z drzewa herbacianego, witaminą A, alantoiną



Opinia producenta:
Zmiękcza naskórek, skutecznie likwiduje zrogowacenia i pęknięcia skóry na piętach, śródstopiu i wokół paznokci. Olejek z drzewa herbacianego (tea tree oil) działa antybakteryjnie i przeciwgrzybicznie. Jest naturalną substancją, która korzystnie wpływa na pęknięcia i stany zapalne skóry.
Piękne, gładkie i naturalnie miękkie stopy

Opakowanie: tuba 100ml
Cena: około 12zł i można go kupić tutaj KLIK
Skład:
Aqua, Paraffinum Liquidum, Urea, Polyglyceryl-4 Isostearate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Hexyl Laurate, Petrolatum, Glycerin, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Sodium Lactate, Ozokerite, Synthetic Beeswax, Cera Alba, Sodium Chloride, Parfum, Panthenol, Dimethicone, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Melaleuca Alternifolia Leaf Oil, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Allantoin, Propylparaben, Limonene.

Moja opinia:

Nie mam problemu z pękającą skóra na stopach jednak gdy zaczął się sezon na grube skarpety i pełne buty moje stopy stały się przesuszone. Zastosowałam więc „kurację” tym kremem. Przez kilka wieczorów nakładałam dość obficie ten krem i zakładałam bawełniane skarpetki i szłam spać.
Krem ma odpowiednią konsystencję – nie za lekką ale też nie za ciężka do rozsmarowania. Wchłania się dość długo – czuć film na stopach - jednak mnie to nie przeszkadzało bo do rana wchłaniał się całkowicie. Kosmetyk ma mocy, specyficzny ziołowy zapach i nie każdemu może on odpowiadać. Zapach ten długo utrzymuje się na skórze. Mnie to nie przeszkadza bo zapach wydaje mi się odświeżający i odpowiedni do stóp :)
Efekty stosowania kremu pozytywnie mnie zaskoczyły. Już po kilku dniach skóra była wyraźnie bardziej miękka – nie tylko natłuszczona ale nawilżona. Przesuszone miejsca doszły do siebie :)
Nie mogę powiedzieć ja działa krem na faktycznie popękane pięty bo takich nie posiadam. Ale przy wysuszonych sprawdza się bardzo dobrze. Jednak trzeba go stosować systematycznie.

Pielęgnacyjno-ochronny krem do rąk i paznokci z keratyną, witaminą E i alantoiną



Opis producenta: Głęboko nawilża i delikatnie natłuszcza skórę. Łatwo się wchłania. Pozostawia skórę miękką, elastyczną i aksamitną w dotyku. Poprawia wygląd paznokci, nabłyszcza je, zapobiega rozdwajaniu i łamliwości. Przynosi ukojenie suchej i pękającej skórze wokół paznokci.
Doskonale nawilżona i elastyczna skóry dłoni. 

Opakowanie: tuba 100 ml
Cena: około 9 zł i można go kupić np. tutaj KLIK
Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum, Petrolatum, Cetyl Alcohol , Cholesterol, Glycerin, Sorbitan Oleate, Ozokerite, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Parfum, Magnesium Sulfate, Tocopheryl Acetate, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Allantoin, Propylparaben, CI 42090, Alpha-Isomethyl Ionone

Moja opinia:

Krem ma dość gęstą konsystencję. Nie jest wodnisty i nie spływa z rąk – bardzo tego nie lubię. Po rozsmarowaniu nie wchłania się błyskawiczne ale też nie „zalega” na dłoniach zbyt długo. Przez kilka minut po wchłonięciu pozostaje na dłoniach film. Rzeczywiście nawilża i natłuszcza dłonie. Z racji pozostawiania tego filmu mam wrażenie że rzeczywiście ma działanie ochronne. Myślę że to odpowiedni krem na zimę. Nie wiem jak wpływa na paznokcie bo używam odżywki ale poprawia stan wysuszonych skórek. Jednak nie podoba mi się zapach tego kremu – zapach ten ma wiele kosmetyków FlosLek. Długo czuję ten zapach na dłoniach co osobiście mi nie odpowiada. Działanie jednak jest pozytywne. Jeśli ktoś szuka kremu który będzie dobrze działał na dłonie, nawilżał je i pielęgnował a zapach nie jest dla niego priorytetem to będzie zadowolony

Kolejny krem do rąk to:

Pielęgnacyjno-odżywczy krem do rąk i paznokci z olejem rycynowym, witaminą E i D-pantenolem



Opis producenta:
Krem doskonale nawilża i natłuszcza skórę dłoni i paznokcie. Skóra staje się gładka i elastyczna. Chroni dłonie przed nadmierną utratą płaszcza lipidowego a tym samym przed negatywnym wpływem detergentów. Regularnie stosowany poprawia ogólny wygląd paznokci, zmniejsza ich łamliwość, zmiękcza naskórek okołopaznokciowy, hamuje jego pękanie i powstawanie tzw. „zadziorków”. Bardzo dobrze rozprowadza się, pozostawiając na skórze delikatny film.
Doskonale nawilżona, natłuszczona, gładka i elastyczna skóra dłoni.

Opakowanie: tuba 100ml
Cena: około 8zł i możecie go kupić np. tutaj KLIK
Skład: Aqua, Glyceryl Stearate, Ceteareth-20, Ceteareth-12, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Paraffinum Liquidum, Stearyl Heptanoate, Ricinus Communis Seed Oil, Propylene Glycol, Hydrolyzed Keratin, Parfum, Dimethicone, Panthenol, Carbomer, Triethanolamine, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Tocopheryl Acetate, Propylparaben, Alpha-Isomethyl Ionone.

Moja opinia:

Dla mnie ten krem to brat poprzednika. Mają podobne opakowanie i zapach. Jednak ten krem ma lżejszą, bardziej płynną konsystencję. Ale nie można powiedzieć że krem jest wodnisty. Wchłania się odrobinę szybciej niż jego wyżej opisywany „brat”. Działanie u mnie też ma podobne. Krem nawilża, natłuszcza. Dobrze radzi sobie z wysuszonymi skórkami przy paznokciach. Jest wydajny. Jeśli ktoś szuka kremu do podstawowej pielęgnacji dłoni to się nie zawiedzie.
Obydwa kremy do rąk były dla mnie idealne gdyby miałby ciekawszy zapach.


Znacie te kremy? I dbacie o stopy i dłonie? Czy przypominacie sobie o ich pielęgnacji wtedy gdy ich stan woła o pomstę do nieba :) ?

6 lis 2012

Po ósme: Nie zapominaj o szyi i dekolcie

Nadeszła pora na kolejne produkty które czekają w kolejce do publikacji na blogu w ramach Dekalogu Zdrowej Skóry.
Dziś przedstawię Wam 2 kosmetyki których używam nie tylko na twarz ale również na dekolt i szyję.
Mam nadzieję że Wy dziewczyny nie zapominacie i pielęgnacji tych obszarów. Skóra na dekolcie często jest narażona na działanie promieni słonecznych – przez co cienka w tym obszarze skóra staje się przesuszona i usiana przebarwieniami. Do pielęgnacji dekoltu i szyi stosuję produkty przeznaczone do twarzy – a nie ciężkie balsamy do ciała.


Pierwszy kosmetyk to Bio-certyfikowana maseczka relaksująco-upiększająca od Floslek z serii beEco.


Opis producenta:
Skutecznie likwiduje oznaki zmęczenia i stresu, uspokaja skórę, trwale wzmacnia jej barierę ochronną. Stosowana systematycznie, przywraca cerze witalność, blask i naturalne piękno. Zawiera najwyższej jakości organiczne oleje: Macadamia i Jojoba, masło Shea i oliwę z oliwek o działaniu przeciwstarzeniowym, wygładzającym i zmiękczającym skórę. Certyfikowane, ekologiczne ekstrakty z alpejskich ziół (Peucedanum Ostruthium, Marrubium Vulgare, Artemisia Umbelliformis) bogate w antyoksydanty i bioflawonoidy, wyraźnie uelastyczniają, napinają i zapobiegają stresowi oksydacyjnemu.

Pełna witalności i blasku, naturalnie piękna skóra.

Skład:

Cena: to ok. 38 zł i możecie ją kupić np. tu KLIK


 Moje odczucia:
Ochoczo przystąpiłam do używania tej maski bo poprzednie produkty z serii beEco bardzo mi się spodobały. Pisałam o nich TUTAJ i TUTAJ
Opakowanie to 100 ml tubka zapakowana w kartonik. Plus za to że tubę można stawiać na zakrętce i za to że wszystkie istotne informacje są nadrukowane na tubce a nie tylko na kartoniku. Teraz kilka słów o konsystencji i zapachu. Maseczka jest bardzo kremowa. Zauważyłam że gdy długo stoi po odkręceniu najpierw wycieka płyn. Dlatego należy dobrze nią potrząsnąć przed nałożeniem. Zapach jak dla mnie jest bardzo ładny – wyczuwam migdały i makadamię.
Maseczka dobrze się nakłada. Mimo że konsystencja jest dość lekka maseczka nie spływa. Spokojnie można ją nałożyć również na szyję i dekolt.
Skład jest bardzo naturalny. U mnie taka dawka olejów, masła shea i aloesu działa wyraźnie odżywczo – skóra jest miękka, nawilżona, rozjaśniona. Po kilku użyciach tej maseczki zawsze mówiłam WOW – rzeczywiście czułam się zrelaksowana – przez ten przyjemny zapach i delikatną, miłą w nakładaniu konsystencję Upiększona też się czułam bo skóra wyraźnie była odżywiona, lepiej wyglądała – zarówno na buzi i dekolcie.
Producent zaleca nakładanie jedynie na 3 minuty i zmycie wodą. Ja trzymałam ją dłużej – nawet 15 min a zmywałam tonikiem lub wodą.
Mogę stwierdzić że byłam zauroczona tym produktem. Tym bardziej że kosmetyk jest wydajny.
I nagle stało się coś dziwnego.
Nałożyłam maseczkę jak zwykle. Tym razem tylko na twarz. Już po chwili poczułam ciepło. Zapaliła mi się czerwona lampka bo nigdy nie czułam nic takiego. Popędziłam zobaczyć co się dzieje. Zaczęłam zmywać maskę – moją twarz pokrywały wielkie, czerwone plamy. W tych miejscach gdzie kosmetyku było więcej skóra była jak poparzona – bardzo, bardzo czerwona.
Nic mnie nie piekło i poza czerwonymi plamami nic się nie stało. Takie plamy utrzymały mi się ok. 3 godzin – stopniowo blakły aż zeszły całkiem. Skóra pozostała miękka, nie wystąpiło łuszczenie czy ściągnięcie...
Sama nie wiem co to było. Nie mam uczulenia na aloes czy inny składnik. Wcześniej stosowałam maseczkę wiele, wiele razy i nic takiego się nie stało. Nie użyłam też innego kosmetyku przed jej nałożeniem więc reakcja z innym produktem na mojej skórze też jest wykluczona.
Po jakimś czasie zrobiłam próbę na małym fragmencie twarzy i nic się nie stało. Jednak jak na razie nie nałożyłam jej ponownie gdyż po opisanej sytuacji byłam uziemiona w domu na kilka godzin a obecnie nie miałam tyle czasu w zapasie aby jakby co siedzieć i czekać aż purpura zejdzie.
Więc sama nie wiem co myśleć o tej masce. Bo świetny skład, widoczne działanie, jest wydajna i pięknie pachnie. Ale może uczulać – więc uwaga. Miała ją któraś z Was? Wystąpiła u Was taka reakcja?


Drugi kosmetyk to Krem regeneracyjny do skóry wrażliwej z serii hypoalergicznej Floslek.



Opis producenta:
Łagodzi podrażnioną skórę - zapobiega wysuszeniu i wiotczeniu skóry - przeciwdziała utracie jędrności i powstawaniu zmarszczek - zwiększa odporność skóry na stres i zmęczenie - ogranicza utratę wody własnej z naskórka - skutecznie chroni skórę przed negatywnym wpływem czynników środowiskowych. Działanie preparatu potwierdzono badaniami, pod kontrolą lekarza dermatologa, na grupie 40 kobiet w wieku od 30 do 59 lat, o bardzo wrażliwej skórze twarzy, skłonnej do powstawania podrażnień pod wpływem działania czynników atmosferycznych, kosmetyków pielęgnacyjnych i upiększających.

Doskonale zregenerowana skóra, bez zmarszczek i podrażnień. 

Skład:

Cena: to ok. 23 zł i możecie go kupić np. tu KLIK

Moja opinia:
Krem sprzedawany jest w kartoniku ze szczegółowym opisem kosmetyku. Sam produkt (50ml) ukryty jest w bardzo praktycznym opakowaniu z pompką – za co ma u mnie wielki plus bo nie trzeba grzebać paluchami w kosmetyku.
Konsystencja jest lekka. Krem bardzo łatwo się nakłada, nie wałkuje się i szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstewki. Bardzo dobrze nadaje się pod makijaż.
U mnie pozostawia skórę dobrze nawilżoną i zmniejsza i koi czerwone ślady po niedoskonałościach. Dekolt jest dobrze nawilżony, skóra jest elastyczna. Lubię sięgać po ten produkt. Jedynie zapach mi nie odpowiada – pachnie jak większość kremów z Floslek – dla mnie zapach trudny do określenia – dla mnie jakiś taki sztuczny.
Producent poleca ten krem i na dzień i na noc. Jak na moje oko na noc raczej jest za lekki. Ja wolę coś bardziej treściwego. Jednak na dzień jest super – i współgra z kosmetykami kolorowymi. POLECAM jeśli ktoś ma cerę normalną i potrzebuje podstawowego kremu na dzień i pod makijaż. Wg producenta nadaje się dla cer w każdym wieku.
Ja kupiłabym go ponownie.


Miałyście któryś z tych kosmetyków? I czy dbacie o szyję i dekolt czy zapominacie o tych miejscach?



15 paź 2012

Okolice oczu :)))))



Dziś koleje recenzje w ramach Dekalogu Zdrowej Skóry FlosLek
Zgodne z punktem 4 

  Dbaj o skórę wokół oczu

Jak wiadomo skóra wokół oczu jest bardziej delikatna i wymaga odrębnej pielęgnacji.
Przez ostatnie miesiące używałam 2 kremów o których napiszę poniżej.
Pierwszy to jak dla mnie jeden z flagowych kosmetyków od FlosLek – czyli żel ze świetlikiem lekarskim. Jest ich kilka rodzajów. Ja kupuję te kremiki od dawna gdyż świetnie koją podrażnione powieki.

Dziś kilka słów o Żelu ze świetlikiem lekarskim i chabrem bławatkiem
Polecany jest od dla osób pracujących przy komputerze



Producent podaje (działanie i zastosowanie)

Działa jak kompres. Dzięki zawartości wyciągu ze świetlika lekarskiego szybko zmniejsza nadwrażliwość na światło, łzawienie oraz uczucie zmęczenia, pieczenia oczu, Ekstrakt z chabru bławatka łagodzi podrażnienia oraz wykazuje działanie przeciwzapalne i przeciwalergiczne.
Wypoczęte, zdrowe okolice oczu bez podrażnień i obrzęków.

Pielęgnacja wrażliwych okolic oczu zwłaszcza u osób pracujących przy komputerze lub sztucznym oświetleniu. Bezpieczny przy szkłach kontaktowych. 
 
Skład:
 


Cena: ok 7 zł

Moja opinia:

Opakowanie: – niewielki plastikowy słoiczek – 10g. Oraz kartonik z opisem produktu
Konsystencja: - lekka, żelowa
Działanie: krem szybko się wchłania – nadaje się też pod makijaż. Bardzo podoba mi się to że można go stosować nie tylko pod oczy ale i na powieki bo właśnie one u mnie czasem potrafią być podrażnione, wysuszone a niekiedy nawet opuchnięte. Krem przynosi ulgę – a jak jeszcze schłodzimy go w lodówce to mamy świetny kompres pomagający prawie natychmiast. Szczególnie polecam po wielogodzinnej pracy przy komputerze lub rano po całonocnej imprezie :) U mnie efekt ulgi dla oczu odczuwalny jest prawie natychmiast.

Podsumowując: świetny produkt na zmęczone oczy. Bardzo polecam bo efekty ukojenia widoczne są prawie natychmiast a sam kosmetyk jest wydajny.

Drugi krem to Rozjaśniający krem pod oczy z serii do skóry z problemami naczyniowymi.


Według producenta:

Zastosowanie: Bezzapachowy krem o lekkiej konsystencji przeznaczony do pielęgnacji bardzo delikatnej i szybko przesuszającej się skóry wokół oczu. Polecany osobom ze skłonnością do powstawania cieni, tzw. „podkrążonych oczu”.
Działanie: Stosowany regularnie: - wyraźnie rozjaśnia cienie - likwiduje efekt podkrążonych oczu - zmniejsza „worki” pod oczami i widoczność drobnych zmarszczek (mimicznych i statycznych, tzw. „kurzych łapek”) - zwiększa odporność skóry na zmęczenie - sprawia, że kontur oka jest bardziej wyraźny

Rozjaśniona, elastyczna, miękka i gładka skóra wokół oczu. Odporna na rozciąganie i odgniecenia, zrelaksowana i przyjemna w dotyku.
Skład:

Cena: ok 15 zł
Moja opinia:
Opakowanie: tubka 20 ml
Konsystencja: lekki krem, bez wyczuwalnego zapachu
Działanie: krem szybko się wchłania. Mnie nie podrażnił ani nie uczulił. Wydaje mi się że leciutko napina i okolice oczu wyglądają młodziej :) Dość fajnie nawilża. Moją zmorą są zaczerwienione kąciki zewnętrzne (taka już moja uroda) a zamiłowanie do malowania oczu + demakijaż potęgują te zaczerwienienia. I z tym krem sobie radzi dość dobrze. Przy systematycznym używaniu zauważyłam rozjaśnienie zaczerwienionych miejsc. Z sińcami pod oczami też się zmagałam (uroki macierzyństwa :) ) i krem być może lekko pomógł jednak spektakularnego efektu wow po kilkunastu użyciach nie było. Jednak zasinienia mi się z czasem zmniejszyły ale też przyzwyczaiłam się do nocnego wstawania i porannych pobudek więc nie wiem na ile pomógł krem a na ile przyzwyczajenie organizmu :)

Podsumowując: jeśli potrzebujecie lekkiego,nawilżającego kremu i macie skłonność do zaczerwienionej skóry wokół oczu to myślę że ten kosmetyk się sprawdzi. Jeśli jednak borykacie się z silnymi sińcami i szukacie czegoś co szybko je zlikwiduje to obawiam się że sam ten kremik może być za słaby.

A Wy dbacie o okolice oczu? stosujecie specjalne kremy? a może używałyście tych o których pisałam? 

20 wrz 2012

A po siódme ...

A po siódme -  
Złuszczaj i nawilżaj ciało czyli kolejny podpunkt Dekalogu Zdrowej Skóry KLIK

Pierwszy pod lupę pójdzie złuszczanie. O tym jak ważne jest usuwanie martwego naskórka nie trzeba chyba pisać :) Uwielbiam wszelakie peelingi więc bardzo się cieszę że mogłam wypróbować  



Tradycyjnie co mówi producent:
Delikatnie usuwa martwy naskórek, dzięki czemu skóra staje się gładka i delikatna. Pobudza mikrokrążenie, poprawia metabolizm komórkowy. Sprawia, że skóra staje się miękka, elastyczna i aksamitna w dotyku. Zawarte w peelingu olejki aromatyczne pozostawiają na skórze świeży i delikatny zapach. Dodatkowo doskonale wpływają na nastrój i samopoczucie. 

A teraz co sądzę ja:
Opakowanie: duży, plastikowy słoik - 420g. Jako że najczęściej korzystam z prysznica wygodniej byłoby mi używać kosmetyku w tubie. Ale opakowanie jest solidne i łatwo z niego wyciągnąć produkt. Jednak gdy mamy śliskie (od oliwki) ręce trzeba uważać :)
Produkt jest przykryty folią - mamy gwarancję że nikt w nim nie majstrował :) Ale też nie sprawdzimy zapachu przed zakupem.

Zawartość: Po pierwsze zapach. Dla mnie bardzo przyjemny - orzeźwiający cytrynowy aromat. Po drugie wygląd. Widoczne granulki soli zatopione pod warstwą oliwy.


 A po trzecie super skład:


Używanie tego peelingu jest bardzo przyjemne. Granulki nie są drapiące i rozpuszczają się podczas masażu - co mi się bardzo podoba bo nie trzeba potem szorować wanny czy kabiny a jednocześnie dobrze radzą sobie z usuwaniem martwego naskórka. Dzięki oliwce konsystencja kosmetyku jest bardzo miła na dłoniach i na ciele :) Zapach unoszący się podczas stosowania jest relaksujący. Jednak na ciele zostaje tłusta powłoczka i nie każdemu taka wyczuwalna warstewka odpowiada. Peeling jest średnio wydajny - sól dość szybko rozpuszcza się w kontakcie z wodą więc trzeba się dość spieszyć z szorowaniem :) ciała - jeśli robi się to dość powolnie to trzeba dobrać kolejną porcję.
Ale najlepsze jest to co następuje po wyjściu z kąpieli. Skóra jest absolutnie genialna. Idealnie miękka, nawilżona i baaaardzo gładka. Do tego stopnia że można sobie odpuścić używanie balsamu. To najlepszy peeling do ciała jaki miałam. Jestem w nim zakochana bez pamięci - i chyba nie tylko ja bo zauważyłam że mój mąż mi go podbiera :) Dla mnie ideał! Polecam ogromnie.
Kosztuje ok. 38 zł. Cena średnia. Ale ja uważam że warto patrząc na działanie i na to że jest to kosmetyk Eco.

Plusy:
- nawilżanie
-złuszczanie
-zapach
-skład

Minusy:
- cena

Czas na nawilżenie i tu kilka słów o 



Wg. producenta:
Zdecydowanie poprawia kondycję skóry, ukrwienie i wygląd. Ekstrakt z owoców liczi bogaty w witaminę C, pozwala utrzymać prawidłowe nawilżenie skóry, naturalne oleje słonecznikowy, babassu, masło Shea i oliwa z oliwek zmiękczają i wygładzają skórę. Latem doskonale regeneruje skórę przesuszoną i odwodnioną wskutek intensywnego opalania, zimą wygładza, uelastycznia i zapewnia prawidłowe nawilżenie i natłuszczenie skóry poddanej działaniu centralnego ogrzewania.

- intensywna regeneracja skóry (97% badanych) - zmniejszenie uczucia napięcia i szorstkości (97% badanych) - bardzo dobre nawilżenie skóry (po 5h nawilżenie jest o 60% większe od początkowego) Skóra sprężysta i aksamitna w dotyku, odpowiednio nawilżona i natłuszczona.


Skład:
 Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Dimethicone, Cyclomethicone, Glycerin, Glyceryl Stearate , PEG-100 Stearate, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Octyldodecanol, Hydrogenated Polyisobutene, Lanolin Alcohol, Olea Europaea Fruit Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Parfum, Propylene Glycol, Litchi Chinensis Fruit Extract, Methylparaben, Propylparaben, CI 14720, CI 14700, Limonene

I moja opinia:

Opakowanie: duży, plastikowy słoik. Dzięki takiemu opakowaniu bardzo łatwo zużyć produkt do ostatniego grama :) Pojemność to 240 ml - sporo. Po odkręceniu wieczka widzimy ochronną przykrywkę która ma "wypustkę" ułatwiającą otwieranie. Podoba mi się kolorystyka :) Dodam że masło sprzedawane jest w kartonowym, zafoliowanym pudełku - dzięki temu wiemy że nikt wcześniej w produkcie nie grzebał.



Zawartość: jak na moje oko to takie puszyste, kremowe masełko - bardziej treściwe niż balsam jednak nie takie twarde i zbite jak niektóre kosmetyki tego typu. Masło jest bardzo wydajne - niewielka ilość wystarczy na rozsmarowanie na sporej powierzchni. Kosmetyk rozprowadza się łatwo, nie bieli jednak dość długo czuć to masło na skórze - dlatego ja polecam stosowanie na noc. Nawilżenie i natłuszczenie jest zauważalne i utrzymuje się dłuższy czas. Po kilku użyciach zniknęły przesuszone placki które często robią mi się na ramionach i na nogach.
Co do zapachu to taki posłodzony arbuz. Dla mnie zapach za słodki - landrynkowy. Jednak są fanki i antyfanki takiego zapachu wiec co kto lubi :) Ja czuję ten zapach po użyciu przez kilkanaście minut. Potem się ulatnia. 
Cena to ok. 23 zł. Myślę że cena jest ok w porównaniu do wydajności.
Fankom masełek polecam. Sama jestem ciekawa innych wariantów zapachowych bo z działania jestem bardzo zadowolona jednak zapach mnie trochę przytłacza.



Plusy:
- nawilżanie
- wydajność
- konsystencja
- opakowanie

Minusy:
- zapach (dla mnie za słodki) i w sumie nie wiem czy powinnam zapach umieścić w minusie gdyż śmierdzące to masełko nie jest na pewno. A niektórym słodki aromat na pewno bardzo się spodoba i będzie plusem :)


Tradycyjnie pytam czy miałyście któryś z tych produktów - może inny wariant zapachowy masełka? Ja osobiście jestem zauroczona kosmetykami z serii beEco.
No i czy Wy się złuszczacie i nawilżacie regularnie?  



30 lip 2012

ELESTABion R szampon regeneracyjny od FlosLek

Nadszedł czas na kolejną recenzję w ramach Dekalogu Zdrowej Skóry o którym pisałam tutaj [KLIK]

Dziś wpis w zgodzie z zasadą nr 10:


 Dbaj o skórę głowy 

Więc piękna skóra głowy to oczywiście skóra bez łupieżu no ale też z pięknymi włosami.
I najpierw słówko o moich włosach. Są dość długie, nigdy nie farbowane, u nasady lekko się przetłuszczają natomiast końce są mocno wysuszone. Głównym grzechem z mojej strony jest katowanie ich suszarką - co prowadzi do sporego wysuszenia zarówno włosów jak i skóry głowy.



Wydawało by się że szampon ELESTABion R  od FlosLek jest dla mnie idealny bo producent mówi:


A teraz moja opinia:

Zacznę od opakowania. Ma ono pojemność 150 ml - czyli nie za wiele. Szampon znajduje się w poręcznej plastikowej butelce która jest wsadzona w zgrabny kartonik ze szczegółowym opisem produktu.
Jeśli chodzi o konsystencję to jest w sam raz - nie za wodnista ale też nie za gęsta i nie ma problemu z wydobyciem kosmetyku. Szampon ma kolor przezroczysty i zapach który mi się kojarzy właśnie z szamponami dermatologicznymi - leczniczymi. Osobiście nie bardzo mi się podoba bo wolę ładniej :) pachnące kosmetyki do włosów.
Jeśli chodzi o używanie to producent zaleca wmasowanie w skórę głowy i włosy i pozostawienie produktu na 3-5 min. i powtarzanie tej czynności przynajmniej 3 razy w tygodniu. Ja włosy myje przeważnie co 2-3 dni czyli nie zawsze stosowałam go 3 razy w tygodniu. Tak samo przyznam się że nie zawsze trzymałam go na włosach 5 min (niestety przy małym dziecku czasem każda minuta jest cenna).
Samo mycie początkowo nie bardzo mi szło gdyż szampon słabo się pienił ale doszłam do tego że włosy muszą być BARDZO dobrze zmoczone - wtedy kosmetyk pieni się przyzwoicie.
Po umyciu włosy jednak miałam dość splątane i konieczne było stosowanie odżywki. 
Używałam tego szamponu dłuższy czas - mimo że opakowanie jest niezbyt wielkie to sam produkt jest wydajny.
I powiem tak że sama nie wiem co myśleć o tym szamponie. Owszem łupieżu nie mam (a czasem gdy zbyt przesuszyłam skórę głowy to się pojawiał) ale super regeneracji też nie zauważyłam ale też ciężko porównać jakby moje włosy wyglądały przy używaniu innego szamponu.
Jednak jedno muszę mu przyznać - włosy mi nie wypadają ani się nic a nic nie osłabiły a jak wiadomo masę kobiet po ciąży spotyka problem z ogromnym wypadaniem włosów. Dla mnie jest to WIELKI plus bo wcześniej bywało tak że włosy zaczynały mi strasznie wypadać więc spodziewałam się tego i po porodzie. Jednak nic takiego nie nastąpiło. Myślę że przyczynił się do tego właśnie ELESTABion R gdyż głównie to tego szamponu używałam do chwili obecnej.
Więc jeśli borykacie się z problemem wypadających włosów czy osłabionych cebulek bardzo polecam wypróbowanie tego szamponu. Jeśli jednak oczekujecie wyłącznie regeneracji zniszczonych włosów to jednak sam szampon myślę że będzie za słaby.
Szampon  ELESTABion R kosztuje ok. 19 zł i możecie go kupić np. tutaj [KLIK]

A na szybko:
+ włosy nie wypadają
+ brak łupieżu
+ skóra głowy nie jest wysuszona
+ dość wydajny

- ciężko go dobrze spienić
- mnie zapach nie bardzo się podoba
- nie zauważyłam widocznej regeneracji włosów

I jeszcze skład:




A czy Wy miałyście do czynienia z tym szamponem? Jak u Was się sprawdził?

9 lip 2012

Zapobiegaj zmarszczkom ... czyli Dekalog Zdrowej Skóry podejście nr.1

Dziś pierwsza recenzja w zgodzie z Dekalogiem Zdrowej Skóry o którym wspominałam TU i TAM
Na pierwszy ogień u mnie poszedł punkt trzeci czyli:

Zapobiegaj zmarszczkom i mobilizuj komórki skóry do odnowy

Jako że mam 30 lat to zmarszczki to temat który zaczyna mi być bliski - moją zmorą są te na czole...  więc ochoczo przystąpiłam do używania tego kremu
Mowa tu o Bio-certyfikowanym kremie odbudowująco - naprawczym na noc od FlosLek



Może na początek co pisze producent:




 A teraz moja opinia
Zacznę od opakowania. To szklany słoiczek zawierający 50 ml kremu ważnego przez 6mcy od otwarcia. Krem ma konsystencję którą określiłabym jako półtłustą. Jeśli chodzi o zapach to jest dość intensywny i jak na mój nos ziołowy - mnie pachnie tymiankiem. Zapach nie każdemu może odpowiadać ale po nałożeniu na skórę wietrzeje. Mnie się podoba bo gdy pierwszy raz powąchałam ten krem przed oczami stanął mi mój pobyt w Grecji gdzie zrywałam dziko rosnący tymianek - aż sprawdziłam skład i rzeczywiście ku mojemu zaskoczeniu tymianek jest w składzie :)
I przejdę teraz do pierwszego zaskoczenia jakie zafundował mi ten krem. Mimo półtłustej konsystencji to na twarzy krem nie jest ani trochę tłusty czy klejący. Zapomnijcie o lepkiej, świecącej warstewce która utrzymuje się aż do rana. Krem po nałożeniu wchłania się do matu, skóra jest aksamitna i bez tłustego połysku. A samo nakładanie jest baaardzo przyjemne bo krem ma dobry poślizg i jest wydajny. A teraz drugie zaskoczenie - krem na prawdę coś robi :) jego działanie jest widoczne i odczuwalne. Rano skóra jest elastyczna, delikatna. Ja stosuję ten krem już długo. Zużyłam 3/4 opakowania i widzę poprawę w wyglądzie mojego czoła. Chyba dzięki temu że skóra jest odżywiona i nawilżona a krem dodatkowo lekko ją napina to zmarszczki są wizualnie płytsze (moje zmarszczki są raczej mimiczne więc chyba łatwiej je "rozprasować"). Do tego koi zaczerwienienia i usuwa suche skórki. Serio nie ma się do czego przyczepić bo czegoż chcieć więcej :)
Krem mnie nie zapchał, nie podrażnił oraz pięknie wpływa na moją cerę. 
No i kosmetyk ma bardzo fajny skład jak a moje oko i jest eko - z certyfikatami. Na pierwszym miejscu sok z aloesu.  Zresztą zobaczcie same:



W ogóle tak bardzo polubiłam się z tym kremem że ogromnie jestem ciekawa serii BeECO na dzień. Bo zdradzę Wam że mam jeszcze 2 produkty z tej serii (na razie testuję tylko 1) i też jest super.

Jak dla mnie ten krem jest rewelacyjnym kosmetykiem. Dawno żaden produkt mnie nie zaskoczył tak pozytywnie. Na pewno kupię kolejne opakowanie.
Jeśli chodzi o cenę to myślę że ok 30 zł to dobra cena za ten krem

A na szybko:
+ widoczne działanie
+ bardzo dobry skład
+ nie pozostawia tłustej, świecącej warstwy
+ wydajny
+ solidne opakowanie
+ dobra cena

-/+ zapach jest intensywny i charakterystyczny więc dla niektórych to może być minusem (mnie się podoba)

Dla mnie to strzał w 10. Bardzo polecam do wypróbowania!

I podzielcie się koniecznie opinią jeśli miałyście coś z serii beECO
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka