Nadeszła pora na wpis o różach od MakeupGeek.
Posiadam 4 odcienie. Dostajemy je zapakowane w urocze kartoniki. Każde pudełeczko zawiera 4.25g kosmetyku. Opakowania średnio mi się podobają. Ot zwykłe plastikowe z biały napisem.
Wszystkie kolory możecie zobaczyć i zakupić tutaj KLIK
Ceny to 9,99$ za wkład i 12,99$ za róż w pudełeczku.
Posiadam 4 odcienie. Dostajemy je zapakowane w urocze kartoniki. Każde pudełeczko zawiera 4.25g kosmetyku. Opakowania średnio mi się podobają. Ot zwykłe plastikowe z biały napisem.
Wszystkie kolory możecie zobaczyć i zakupić tutaj KLIK
Ceny to 9,99$ za wkład i 12,99$ za róż w pudełeczku.
Przechodząc do samych róży. Posiadam odcienie: Bliss, Honeymoon, Hanky Panky, Love Affair.
Trzy są matowe a jeden (Honeymoon) z połyskiem. Róże są mocno nasycone przez co ogromnie wydajne. Konsystencja jest odpowiednia - nie są ani twarde ani zbyt pylące. Na plus przemawiają fakty - nietestowanie na zwierzętach, nie zawierają talku ani parabenów. Warte są wypróbowania.
Minusem (jak przy pozostałych produktach od MUG) jest ich dostępność.
Trzy są matowe a jeden (Honeymoon) z połyskiem. Róże są mocno nasycone przez co ogromnie wydajne. Konsystencja jest odpowiednia - nie są ani twarde ani zbyt pylące. Na plus przemawiają fakty - nietestowanie na zwierzętach, nie zawierają talku ani parabenów. Warte są wypróbowania.
Minusem (jak przy pozostałych produktach od MUG) jest ich dostępność.
Na skórze poszczególne kolory prezentują się tak. Jak widać nasycenie jest rewelacyjne (co doskonale widać na różowych odcieniach)
Macie te róże? jak polowałam na jeszcze inne odcienie ale bardzo szybko stawały się niedostępne :)
i w ogóle sięgacie po róż w makijażu?






































