16 paź 2011

Fioletowo z odrobiną srebra z Oriflame

Dziś fioletowe oczy :) (z odrobiną srebra i turkusu)


Makijaż wykonany głównie kosmetykami Oriflame ( pisałam już o nich tutaj [KLIK] )

Dziś w roli głównej podwójny cień do powiek Very Me Eye Envy w kolorze Iced Purple. Cienie te są dość twarde w konsystencji przez to nie pylą i nie osypują się. Pigmentacja jest lepsza przy aplikacji na mokro lub na bazie. 
Na sucho są dość delikatne (idealne do makijażu dziennego)
Oprócz tych cieni użyłam pod łukiem brwiowym najjaśniejszego cienia z paletki  Smoky Eyeshadow Trio, tuszu Maxi Lash Mascara oraz Kajal Eye Linera.
Oprócz kosmetyków Oriflame użyłam też bazy pod cienie oraz odrobiny turkusowego cienia i kredki jumbo w kolorze fioletowym  na dolną powiekę.

Zapraszam na stepik:

1. Na całą powiekę ruchomą nakładam fioletowy cień
2. Na środek powieki nakładam srebrny cień 
3. Na pędzel do rozcierania nabieram odrobinę fioletu i rozcieram na i ponad załamaniem
4. Pod brwi nanoszę odrobinę najjaśniejszego cienia z paletki Smoky Eyeshadow Trio
5.  Dolną powiekę (3/4) maluję fioletową kredką
6. Średek dolnej powieki poprawiam turkusowym cieniem
7. Od zewnętrznego kącika dolnej powieki nakładam fioletowy cień a od wewnętrznego srebrny
8. Robię kreskę kajalem
9. Tuszuję rzęsy i gotowe :)

Efekty końcowe:






I jak Wam się podoba? Moim zdaniem całkiem ładnie wyszło - 
tym bardziej że do makijażu użyłam głównie 1 cienia.

Kosmetyki Oriflame mogłam przetestować dzięki uprzejmości Pani Izy. Za co jej z tego miejsca serdecznie dziękuję
Zapraszam na jej stronę http://www.oriflameireland.com/
i profil na Facebooku

11 paź 2011

Maska Miętowa z ziemią leczniczą Synesis

Dziś zapraszam na recenzję Maski miętowej z ziemią leczniczą od Synesis.



Na początek kilka słów od producenta:
Maska miętowa zawiera aż 10 doskonale skomponowanych, niezwykle oryginalnych składników aktywnych. Wśród nich: olejek miętowy, zieloną ziemię leczniczą (Grüne Heilerde), olej winogronowy, aloes, korę białej wierzby, olejek z jojoby, mech islandzki, witaminę E oraz babkę lancetowatą i olejek z pestek brzoskwini.
Maska miętowa to produkt silnie odżywczy, nawilżający i łagodząco-kojący. Kosmetyk ma także działanie liftingujące i przeciwzapalne, a mikroelementy w nim zawarte korzystnie wpływają na odtruwanie skóry. Ma orzeźwiający, wyraźnie miętowy zapach oraz bardzo przyjemną, gęstą, kremową konsystencję.
Skóra po jej zdjęciu jest odżywiona, rozświetlona i zrelaksowana, a efekty widoczne natychmiast. Kosmetyk Synesis przeznaczony jest do intensywnego nawilżania wszystkich rodzajów skór. Dzięki regularnej aplikacji cera odzyskuje zdrowy blask. Maskę miętową zaleca się stosować 1-2 razy w tygodniu. Nakładamy ją na twarz na 15-20 minut, po czym zmywamy wodą. Produkt w 100% roślinny, bez konserwantów i syntetycznych dodatków.
Maska miętowa z ziemią leczniczą jest dostępna w opakowaniu 50 ml w cenie 74 zł
Możecie ją kupić tutaj [KLIK]

A teraz moje wrażenia:
Maseczka zamknięta jest w solidnym słoiczku. Sam produkt jest koloru i konsystencji zielonkawej pasty. Wyczuwalny jest przyjemny, lekki miętowy aromat.
Podoba mi się że jest to produkt od razu gotowy do użycia (nic nie trzeba mieszać, rozrabiać i myć przyrządów potrzebnych do sporządzenia mieszanki ani pryskać wodą podczas noszenia jak to jest przy glince marokańskiej)
Konsystencja maseczki jest bardzo przyjemna - kremowa. Pasta jest gładka, śliska, bez grudek. Aplikacja jest prosta i przyjemna. Ja nakładałam ją na twarz palcami i pozostawiam na ok. 20 minut. Po tym czasie maska lekko zasycha. 
Stosuję ją zazwyczaj raz w tygodniu.
Po 20 minutach zmywam maseczkę za pomocą wody i płatków kosmetycznych. Zmywanie jest dość przyjemne bo maska nie zasycha i łatwo schodzi.

A teraz najważniejsze – działanie:
Zaskoczyło mnie to że rzeczywiście efekty są widoczne od razu (już po pierwszym użyciu). Skóra jest gładka i odżywiona. Absolutnie nie czuć wysuszenia jednak cera jest matowa. Najbardziej podoba mi się to że fantastycznie walczy z niedoskonałościami. Wszystkie zaczerwienienia, wypryski są widocznie ukojone i zmniejszone. Twarz po zdjęciu maski jest bardzo odświeżona.
Zdecydowanie polecam Maskę miętową gdyż mało która maska daje tak widoczne efekty.
Ale żeby nie było za różowo to jednak minusem jest cena tej maski. Jest ona dość droga (jednak po kilkunastu użyciach mam jeszcze sporo maseczki w słoiczku więc jest dość wydajna).
Drugi minusik to to że kosmetyk możemy kupić jedynie on line lub w warszawskim butiku.
Serdecznie polecam – zresztą nie tylko ja bo ta maseczka zbiera świetne recenzje więc musi coś w tym być :)


7 paź 2011

Opadają liście, czas snuje się mgliście - makijaż w jesiennych klimatach

Jakoś tak jesień mnie dopadła.
Nawet tapetę na laptopie mam jesienną
Makijaż wykonany cieniami urban decay naked i sleek sunset i curacao, tusz oriflame, liner miss sporty



( tapeta z http://wallpaperswide.com )

2 paź 2011

Zielono mi :))))))))))

Dziś makijaż z wczoraj. 
Zrobiłam go na szybko i w sumie nie miałam w planach wstawienia go tutaj 
ale spodobał mi się i zrobiłam fotki.
W sumie miałam sobie zrobić coś bardziej jesiennego ale że u mnie leje i leje już kolejny dzień to postawiłam na przekór na soczystą zieleń.






Użyłam zieleni z inglota  i wibo, brązu gosh, białego i morskiego z inglota, do kreski czarnego cienia sleek i tuszu wibo i oczywiście bazy udpp.

28 wrz 2011

Lato odchodzi... ale jesień też jest piękna ...

Dziś u mnie piękny jesienny dzień.  
Dlatego też naszło mnie na makijaż w kolorach jesieni.
Ja nie zamierzam rezygnować z kolorów w te jesienne dni. A Wy?





 Makijaż wykonałam w większości paletką sleek curacao ale też użyłam jasnego złota z inglota i najjaśniejszego cienia z oh so special.

26 wrz 2011

Ala Pin Up - Recenzja Rimmel

Aby pokazać jak na mnie wyglądają kosmetyki Rimmel zrobiłam taki prościutki makijaż. Z racji ciemniejszych ust i prostego makijażu oka (kreska i podkreślone załamanie) tak jakoś skojarzył mi się z pin up :)


Zacznę od podkładu. Mój to Lasting Finish 25h (kolor 200 Soft Beige). Jest to podkład który ma wytrzymać do 25 godzin. Odporny na ścieranie. Skład wzbogacony o rewitalizujący Kompleks Mineralny oraz bezę Aqua Primer dbającą o  nawilżenie skóry.
Jakie są moje odczucia. Podkład ten bardzo lubię. Sama od dawna kupowałam ten wytrzymujący do 16h. Podkład bardzo dobrze kryje, świetnie się rozprowadza, nie wysusza skóry i nie podkreśla suchych skórek. Jednak ma jeden zasadniczy minus. Skóra się po nim świeci już po kilku godzinach.Więc myślę że u osób z bardzo tłustą cerą się nie sprawdzi. Jednak przy cerze normalnej, suchej i mieszanej wykończony pudrem matującym sprawdzi się bardzo dobrze. Ja bardzo go lubię i na pewno nadal będę używać. Z kremem matującym lub lekkim, nietłustym nawilżaczem pod podkład i wykończony pudrem matującym wygląda u mnie na prawdę dobrze. Co do jego wytrzymałości to nie testowałam czy wytrzyma 25 godzin. Ale u mnie do demakijażu znajdował się na twarzy.Polecam. Opakowanie 30 ml.


Błyszczyk Vinyl Max - mój ma odcień 711 glorious. Na moje oko to taka fuksja. Kolor bardzo ładny. Zawiera malutkie, tęczowe drobinki. Usta po nim są lśniące i błyszczące. Konsystencja jak dla mnie żelowa. Błyszczyk posiada bardzo, bardzo duży aplikator (gąbeczka) który według producenta zapewnia pokrycie kolorem już za jednym pociągnięciem. Mi się spodobał ten aplikator jednak trzeba troszkę wprawy aby dotrzeć do kącików ust. Szczególnie przy mocnym kolorze (takim jak mój) trzeba uważać aby nie wyjechać poza usta. Jak dla mnie kolor nie jest do końca kryjący ale przecież  to błyszczyk a nie pomadka w płynie. Po nałożeniu czuć lekką nutkę mięty i przyjemne leciutkie chłodzenie. Utrzymywanie się jest typowe dla błyszczyków. Czyli raczej nie przetrwa jedzenia ale schodzi równomiernie i nie zostawia plam. Dla mnie bardzo udany produkt - godny wypróbowania. Opakowanie to 8 ml.


Dodaję foto ust


I ostatni produkt to Maskara Extra Super Lash (kolor 101 black black). Według producenta to tusz do rzęs extra wydłużający, super pogrubiający. Tusz na każdą okazję - umożliwia nałożenie nawet kilku kolejnych warstw i stworzenie różnych typów makijażu, od bardzo dyskretnego po mocny i wyrazisty. Zawiera specjalną kombinację hydrożeli, które wyjątkowo skutecznie zapobiegają sklejaniu się rzęs nawet po nałożeniu kilku kolejnych warstw. Niestety mimo że czytałam dużo pozytywów na temat tego tuszu mnie on nie zachwycił. Kolor owszem bardzo ładny - głęboka czerń. Jednak mój ma jakąś suchą konsystencję. Skleja rzęsy już po pierwszym pociągnięciu. Nie zauważyłam spektakularnych efektów ani w pogrubieniu ani w wydłużeniu. Ale może mnie się trafił jakiś przesuszony egzemplarz bo myślę że gdyby był mniej gęsty to całkiem ładny makijaż można by nim wyczarować. Pojemność 8 ml.


Oczywiście daję porównanie - oko bez tuszu i z tuszem


Na podsumowanie dodam że ja od dawna używam kosmetyków Rimmel i uważam że są one dobrej jakości i w rozsądnej cenie. Godne wypróbowania. A Wy używałyście tych kosmetyków? polecacie lub odradzacie coś?




Przy okazji chciałam bardzo bardzo podziękować Justynie z http://justynamakeup.blogspot.com/ która poinformowała mnie o moich zdjęciach które bez mojej zgody znalazły się na pewnym portalu. Dziękuję Ci Justynko za refleks i za informację. Zdjęcia już zostały usunięte :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka