10 wrz 2014

Meteoryty Guerlain oraz Perełki Oriflame

Dziś kilka słów o przepięknych, zachwycających pudrach w kulkach.
Pierwszy z nich to kultowe Guerlain Meteorites Light Revealing Pearls of Powder 2 Clair a drugi to Oriflame Giordani Gold Dreamy Moments Illuminating Pearls Macaron Dreams





Meteoryty Guerlain 
Kuleczki zapakowane są w elegancki, czarny kartonik. W środku ukrywa się przepiękne, metalowe opakowanie - już ono samo cieszy oko. W środku znajduje się okropna gąbeczka która ma za zadanie zabezpieczać kulki. Opakowanie zawiera 25g perełek co w praktyce oznacza że pudełeczko jest wypełnione nawet nie w połowie. 









Perełki Ofirlame  
Kuleczki zapakowane są w jasny kartonik. W nim znajduje się puderniczka z kwiatowym zdobieniem. Wykonana jest z plastiku. Plusem jest lusterko. Pudrowe kulki zabezpieczone są również zwykłą gąbeczką. Puderniczka choć wydaje się mniejsza również zawiera 25g kosmetyku




Meteoryty Guerlain 

Muszę wspomnieć o obłędnym zapachu tych kulek, jest dość mocny. Na mój nos to zapach fiołków. Bardzo mi się podoba ale wiadomo to rzecz gustu. Podczas otwierania opakowania i aplikacji czujemy go wyraźnie jednak podczas noszenia jest niewyczuwalny.
Moje kulki mają odcienie pastelowe. Jest ich 5 - różowe, fioletowe, zielone, morelowe i białe (te są perłowe). Perełki są dość miękkie. Zagubiłam gdzieś gąbeczkę i zauważyłam że na dnie powstało sporo pudrowego proszku. Ten pył pudrowy ma identyczne właściwości jak perełki ale oczywiście kuleczki wyglądają efektowniej niż pudrowy proszek :)




Perełki Ofirlame

Te kuleczki też pachną. Ale zapach jest dużo mniej intensywny i delikatniejszy. Również bardzo przyjemny. Wyczuwalny jest przy otwieraniu opakowania a potem już nie. Nie jest podobny do zapachu meteorytów Guerlain. Moje perełki są w odcieniach pastelowych. Odcieni jest 5. Są one takie same jak wyżej czyli różowe, fioletowe, zielone, morelowe i białe. Jednak białe nie są tak mocno perłowe. Kuleczki są mniejsze.
Odnoszę wrażenie że są bardziej twarde - w opakowaniu prawie nie ma pyłku pudrowego czyli są odporniejsze na uszkodzenia.



Efekty:
Ogromnie ciężko jest uchwycić na zdjęciach efekt jaki uzyskujemy po użyciu obu pudrów. Zacznę od tego że długo szukałam pudru który da efekt delikatnego rozświetlenia a bardziej rozjaśnienia. I postawiłam najpierw na pastelowe meteoryty. Potem do mojego zbioru dołączyły kuleczki Oriflame.
Obydwa produkty dają piękny chociaż subtelny efekt. Buzia nimi omieciona wydaje się wypoczęta, promienna. Efekt jest delikatny ale na pewno dodaje uroku.
Jeśli szukacie perłowej tafli to Was te pudry nie zachwycą.
Jeśli chodzi o odcień to na zdjęciu pudry nałożone są małym, puchatym pędzlem grubszą warstwą. Bez roztarcia. Efekt jest niemal identyczny. Kuleczki Oriflame są minimalnie bardziej różowe czy też cieliste a kulki Guerlain bardziej białe.
Oczywiście po roztarciu efekt jest bardzo subtelny, delikatny. Dlatego też meteoryty mają swoich przeciwników którzy uważają że na twarzy nic nie widać za to ubytek w portfelu znaczny :)




Podsumowanie
Wydaje mi się że znalazłam idealny odpowiednik oryginalnych meteorytów jeśli chodzi o efekt na twarzy. Sądzę że zdjęcia dobrze pokazują że same kuleczki poza rozmiarem niewiele się różnią. Po naniesieniu na buzię efekt jest nieomal identyczny. Różnica jest oczywiście w opakowaniu Guerlain to wysoka półka i już widać to po samym opakowaniu i w cenie. Meteoryty Guerlain kupiłam w sklepie Debenhams za 50e KLIK a Perełki Oriflame kosztują ok 17,95e (sądzę że czasem bywają w promocji) i jeśli jesteście z Irlandii to możecie je zamówić u Izy KLIK
Polecam serdecznie obydwa produkty. Każdy znajdzie coś na swoją kieszeń.

Edit:Po dobrych kilkunastu miesiącach użytkowania chcę dopisać że kuleczki Oriflame zrobiły się dość twarde co utrudnia ich używanie. Jednak nadal dają podobny efekt.


Ps. co sądzicie o moim zestawieniu? Zamienniki idealne?

8 wrz 2014

Cienie Makeup Geek - Swatche (część 1)

O cieniach Makeup Geek jest dość głośno w blogowym światku.
Ja też postanowiłam dorzucić moje 3 grosze. Ponieważ nie jestem dobra w opisach kolorów daruję sobie to - mamy mnóstwo blogów na których każdy kolor jest opisany.
Posiadam paletę magnetyczną (dokładnie Z Palette Large - Hot Pink) która mieści w sobie 27 wkładów (ja mam 26).
Paletka jest dość solidna, podoba mi się że ma przezroczyste wieczko. 
Kupić ją można tu KLIK




Przechodząc do samych cieni to są to cienie standardowych wymiarów - takich jak np. inglot (waga 1.8G / 0.064 oz). Mają różne wykończenia lecz na pewno nie ma w nich perłowej tandety.
Moim zdaniem w Makeup Geek przeważają cienie o dość naturalnych (chociaż wyjątkowych kolorach). Cieni neonowych, soczystych jest niewiele. Jakość cieni jest bardzo dobra. Pięknie się mieszają i nakładają na powiekę. Jeśli chodzi o nasycenie - pigmentację w przeważającej większości jest bardzo dobra lub rewelacyjna np. czerń Corrupt. Jednak trafił mi się odcień którym jestem rozczarowana a mianowicie Wisteria - w opakowaniu piękny kolor lila a na powiece słabizna.
Wszystkie cienie testowałam na bazie (urban decay) i na niej trzymają się idealnie do demakijażu.
Po paletkę Makeup Geek sięgam ostatnio najczęściej. Chociaż nie ukrywam widziałabym w niej więcej neonów :)

Już nie zanudzam i przybliżam dziś 2 pierwsze rzędy z mojej paletki. 
Cienie nakładane bez bazy!


I po kolei każdy cień z bliska


















Cienie można kupić tutaj KLIK za 5,99$ za jeden wkład.
Przychodzą one zapakowane w piękne kartoniki. Każdy wkład na spodzie ma nazwę.



Co myślicie o cieniach MUG? macie? a może zamierzacie je mieć?

PS. starałam się jak najwierniej oddać kolory jednak to nie jest łatwy proces więc wybaczcie jeśli różnią się od oryginałów.


Makijaże malowanie wyłącznie cieniami MUG znajdziecie u mnie tu KLIK


28 sie 2014

Mermaid

Wiedziałam że muszę namalować coś podobnego gdy tylko zobaczyłam TEN makijaż na blogu mojej koleżanki Candy
Nazwa mojej wersji to nazwa tego turkusu od MakeupGeek. Nie wiem czemu mi wyszedł dość niebiesko na zdjęciach. Na żywo jest trochę bardziej turkusowy.



 

Użyłam: bazy ud, cieni MUG mermaid, gold digger, bada bing, chickadee  i do kreski corrupt oraz pigmentów blitz i nightlife oraz tuszu ysl i żelowego linera rimmel do brwi






 
Jeśli Wam się podoba proszę o klik w serduszko

http://www.makeupgeek.com/idea-gallery/look/mermaid-26/


19 sie 2014

A mnie jest szkoda lata...

Niestety u mnie czuć już jesień w powietrzu. Jednak w dzień jest jeszcze całkiem letnio - szczególnie jak słońce przygrzeje.
Dziś taki makijaż. Z jednej strony szkoda lata a z drugiej już czuć lekko jesienią -  delikatne kolory jesiennych liści.
Jak właśnie tak czuję ten makijaż. Taka pastelowa zapowiedź jesieni. 


Kosmetyki - cóż nadal jestem oczarowana moją piękną paletą cieni MakeupGeek więc tutaj mamy kolory yellow brick road, mango tango, bada bing, mocha, frappe i vanilla bean a kreska czarnym corrupt. Baza pod cienie urban decay a tusz ysl.

g

Jak Wam się podobają takie pastelowe odcienie? Bo ja zazwyczaj stawiam na bardziej nasycone odcienie ale w tym makijażu czułam się bardzo dobrze.



PS. Jeśli Wam się podoba kliknijcie w serduszko u góry po lewej Love this look <3 Dziękuję

http://www.makeupgeek.com/idea-gallery/look/pastel-autumn/

16 sie 2014

Przymusowe Zmiany - może to i Ciebie spotkać... (warto przeczytać)

Dziś post nietypowy ale bardzo bym chciała zachować kontakt ze wszystkimi moimi czytelnikami i znajomymi dlatego też publikuję ten wpis.
Wczoraj niespodziewanie moje konto na FB się wylogowało i przy ponownym zalogowaniu otrzymałam obszerny komunikat który w skrócie mówił o tym że moje konto zostało uznane za konto osoby publicznej/komercyjnej i muszę je przekształcić w fanpejdża lub zostanie skasowane...
Niestety nie dało się wejść ani z tabletu ani z telefonu - logowanie odsyłało mnie do komputera.
Więc cóż - musiałam się zgodzić...
Co to zmieniło... W skrócie wszystko. Z pozytywów moi znajomi zostali z automatu moimi fanami. I to na tyle.
Negatywów cała masa: moje wszystkie zdjęcia które były niepubliczne (czyli w praktyce 99% bo miałam ustawioną widoczność dla znajomych) oraz filmiki zostały usunięte, grupy w których byłam członkiem lub adminem zostały przeze mnie opuszczone, a moje grupy w których byłam jedynym właścicielem przestały istnieć. Każdy mój post który stworzyłam - czy na swojej czy na cudzej tablicy bądź w grupie został skasowany. Straciłam WSZYSTKO co miałam na fb.
Owszem zostali mi znajomi na Fanpejdżu ale nie mogłam do nich wysłać PW bo z poziomu fanpejdża nie da się tego zrobić (chyba że znajomy - o przepraszam fan (!) do mnie pierwszy napisze)
Moja strona wyświetlała znajomym komunikat że nie istnieje - wyglądało to jakbym daną osobę zablokowało. Czat/Facebook Messenger nie działał.
Jakby było mało wszelkie aplikacje czy sklepy on line czy strony gdzie logowałam się za pomocą FB zwariowały i mnie nie przepuszczały...
Klientki/kursantki z którymi miałam kontakt w większości przez FB zniknęły - gdy będą do mnie pisały wyświetli im się że taka strona nie istnieje...

Ktoś powie - mogłaś na Fanpejdżu napisać wiadomość co się stało i wtedy znajomi by to zobaczyli. Proste? nie do końca. Aby post wyświetlił się wszystkim lub większości trzeba zapłacić i to nie mało...

Co zrobiłam. Założyłam nowe konto prywatne( co łatwe nie było bo mail był zajęty przez fanpejdża i nie dało się dodać nowego konta na ten sam mail). Połączyłam je z fanpejdżem i jakoś będę na nowo starała się to ogarnąć.

Dlatego zapraszam Was po pierwsze na mojego (przymusowego) Fanpejdża
KLIK (będę go uzupełniać w wolnej chwili)
Nie zapomnijcie pod opcją Lubię to zaznaczyć Otrzymuj powiadomienia aby widzieć moje wpisy :)




A znajomych proszę o dodanie mojego nowego i dziewiczo pustego konta prywatnego. Na pewno je bez trudu znajdziecie :)


I jeśli macie konto prywatne ale bez całego nazwiska lub z dopiskiem sugerującym branżę np. Makeup Artist, makijaże itp. i całkiem sporo znajomych to uważajcie. Facebook zabrania działalności "komercyjnej" na kontach prywatnych. Więc pewnego dnia możecie stracić wszystko tak jak i ja lub nawet mieć usunięte konto bez żadnego ostrzeżenia.

25 lip 2014

Sunset

W klimatach zachodzącego słońca. Nadal bawię się cieniami ( i pędzlami) makeup geek.
Tutaj użyłam samych cieni (a nie pigmentów). Kolory cieni: yellow brick road, chickadee, mango tango, simply marlena, razzleberry, bada bing i do kreski czarnego corrupt.







Lubicie takie zachodzące słońcem :) makijaże? To kolory prost idealne dla każdej tęczówki. Gdyż pięknie wydobędą kolor niebieskich oczu, podkreślą zieleń oraz skontrastują z brązową tęczówką.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka