W tym makijażu jak dla mnie czuć już powiew jesieni.
Pierwsze skrzypce gra w nim cień który przypomina mi czerwone wino. Ni to burgund ni to burak. Ma w sobie coś z wrzosu i oberżyny. Niesamowity kolor.
Niestety ciężko mi było oddać go na zdjęciach.
Swoją drogą te kolory są prost idealne do niebieskich tęczówek. Podbijają je niesamowicie.
Pierwsze skrzypce gra w nim cień który przypomina mi czerwone wino. Ni to burgund ni to burak. Ma w sobie coś z wrzosu i oberżyny. Niesamowity kolor.
Niestety ciężko mi było oddać go na zdjęciach.
Swoją drogą te kolory są prost idealne do niebieskich tęczówek. Podbijają je niesamowicie.
Górna powieka jest matowa. Dla przełamania dolna ma połysk - złoto i oliwkowy brąz.
Wszystkie cienie to Glazel. Górna powieka to maty z palety. A dolna to cienie sypkie.
Od jakiegoś czasu testuję kosmetyki Glazel. Cienie matowe są rewelacyjne napigmentowane. A paletka z osobistym grawerem to świetny gadżet.
Na pewno pojawią się u mnie jeszcze makijaże z tymi cieniami jak i osobna recenzja kosmetyków.
Portrety trochę rozmazane. Testuję ustawienia lustrzanki i różnie to wychodzi.
Znacie kosmetyki Glazel? jeśli macie coś do powiedzenia o tej marce to chętnie poczytam wasze opinie w komentarzach.
PS. Posiedziałam trochę nad zdjęciami i teraz kolor wina jest lepiej widoczny.
PS. Posiedziałam trochę nad zdjęciami i teraz kolor wina jest lepiej widoczny.