Dziś o moich kolejnych 2 paletkach sleek - original i acid.
Moja ukochana Acid
Od tej paletki zaczęła się moja przygoda ze sleekami. Paletkę tą dostałam od moich znajomych którzy byli na zakupach w Londynie. Poprosiłam ich o najbardziej kolorową paletkę i wybrali mi właśnie tą.
Paletka zawiera neonowe, soczyste kolory. Maty i błyszczące. Największym niewypałem jest kolor biały gdyż prawie nie daje koloru. Dość ciężkie w obsłudze są też 2 niebieskie odcienie gdyż ich konsystencja jest średnia - zawierają drobinki i przez to mocno się osypują. Ale idealnie się sprawują na dolnej powiece (na duraline) ale przy odrobinie wprawy można nimi wykonać piękny makijaż na górnych powiekach.
Pamiętam że jak ją dostałam to się przeraziłam bo kolory były nawet jak dla mnie zbyt intensywne. Konsystencja cieni mnie zachwyciła ale długo nie miałam pomysłu na te kolory. A potem ... pomysły się posypały. Pewnie dla większości z Was makijaże zbyt ekstrawaganckie jak na codzienne wyjścia ale ja czasem noszę takie kolorowańce na dzień. I wtedy nieskromnie powiem że otrzymuję sporo komplementów i zapytań o makijaż :)
Przykładowe makijaże wykonane acid:
Robiłam również video stepiki na te makijaże:
Dla osób które boją się tak malować proponuję wykonać tylko kreskę intensywnym kolorem. Tutaj na dolnej powiece mam piękną zieleń
(nie wiem jak ją nazwać - zgniłozieloną lub butelkową?)
Ponieważ Acid to moja ulubiona paletka wstawiam jeszcze jeden kolorowy makijaż. Jeden z moich ulubionych. Takie kolory pasują na lato i wiosnę ale również lubię je nosić w pochmurne i szrobure dni. świetnie poprawiają nastrój nie tylko mnie ale i osobom patrzącym na takie kolorowe oczy :)
I stepik na ten makijaż:
I ostatnia w mojej kolekcji Sleek Original
I pora na moją jak na razie ostatnią paletkę - original. Mimo że mam ją już dość długo jakoś nie robiłam nigdy makijażu tylko tą paletką. Zawiera ona tylko błyszczące kolory. Wszystkie mocno napigmentowane. Przepiękne odcień ma fiolet, turkus oraz miedź. Wszystkie kolory delikatnie się osypują jednak mają dość dobrą konsystencję.
O tej paletce nie będę się rozpisywać bo już chyba temat wyczerpałam. Przykładowego makijażu tylko tą paletką nie mam więc tez nie wstawiam.
I tak w ramach podsumowania napiszę że zauważyłam że paletki sleek albo się uwielbia albo się ich nie znosi. Wiele osób jest zniechęconych do nich przez to że wiele cieni mocno błyszczy. Ja sama mimo że miałam te paletki początkowo używałam jedynie matów. Jednak pewna wizażanka (Emi buziaki dla Ciebie) wstawiła kiedyś na MM tak piękny makijaż paletką sunset i spodobał mi się ten połysk że spróbowałam na sobie. I od tej pory uwielbiam sleeki i często po nie sięgam. I polecam każdej z Was zakupienie chociaż jednej palety na wypróbowanie tej firmy (cenowo te palety nie wypadają źle). Sama ubolewam nad tym że nie mogę kupić tych palet w sklepie stacjonarnym (tu muszę wspomnieć o tym jak wybrałam się do Belfastu na buszowanie w sleekach na żywo i mimo że do sklepu jechałam prawie 3h w jedną stronę to spóźniłam się dosłownie o kilka minut i zamknęli mi Superdrug przed nosem) ale w sieci są łatwo dostępne.
Często tez wypuszczają ładne limitowane paletki.
To chyba tyle odnośnie sleek.
Pozdrawiam wytrwałych którzy dobrnęli do końca tego wpisu :)