26 paź 2011

Makijaż Pożegnanie Jesieni (śliwka i zieleń)

Makijaż kojarzy mi się z końcem jesieni z racji użytych kolorów (ach ta śliwka). A Wam?



Do jego wykonania użyłam kosmetyków marki Virtual [KLIK]
(lista kosmetyków pod filmikiem na YT)


Zapraszam na video-stepik
(przepraszam że nie ma polskich znaków)


A tu efekty końcowe (lepiej widać kolor niż na filmiku który pożera jakość)








I jak Wam się podoba? Moim zdaniem ładnie będzie pasował do każdego koloru tęczówki.
I używacie kosmetyków Virtual? Powiem Wam że na chwilę obecną zakochałam się w tym bronzerze (140): http://www.new.virtual-virtual.com/uploads/files/rmb-pudry-prasowane-kolory.jpg

21 paź 2011

Ohydna rana - czyli jak się oszpecić krok po kroku

Dziś wstawiam szybki przepis na ohydną ranę. Do jej zrobienia nie potrzebujecie specjalistycznych kosmetyków do charakteryzacji czy sztucznej krwi.


Potrzebujemy: cieni (najlepiej matowych - u mnie paletka curacao) - czerwonego, fioletu i czarnego, czerwonego błyszczyka do ust (jeśli nie mamy czerwonego to wystarczy bezbarwny), kleju do rzęs (marka obojętna ale musi wysychać na bezbarwnie), pędzelka do rozcierania i ewentualnie do błyszczyka, wykałaczki, 
i jeśli ktoś nie lubi czekać to suszarki do włosów :)


Stepik:
(ja w wygody wykonałam ranę na dłoni ale rewelacyjnie wygląda ona na policzku)


1. W wybrane miejsce nakładamy odrobinę cienia czerwonego i fioletu i rozcieramy
2. Na czerwoną plamę nakładamy klej do rzęs (najlepiej w nieregularnym kształcie)
3. Czekamy aż klej zacznie wysychać (możemy wspomóc się suszarką)
4. Gdy klej jest prawie suchy (nie możemy dopuścić do całkowitego wysuszenia) wbijamy w środek wykałaczkę 
5. Odgarniamy brzegi tak aby środek pozostał pusty
6. Brzegi rany cieniujemy dowolnie filetem, czerwienią i odrobiną czerni (według upodobań)
7. Środek rany wypełniamy czerwonym błyszczykiem (gdy nie mamy czerwonego możemy środek dokładnie pomalować czerwonym cieniem lub szminką a na to nałożyć bezbarwny błyszczyk)
i Gotowe :) (aby rana przetrwała długi czas możemy psiknąć fixerem a przed 1 krokiem nałożyć bazę pod cienie)

Zachęcam do spróbowania bo wykonanie jest bardzo proste i szybkie (najdłużej zajmuje czekanie aż podeschnie klej). A rana wygląda na tyle efektownie że jak wykonałam ją pierwszy raz na policzku mój TZ prawie zawału nie dostał :)))





Jako gratis dorzucam zeszłoroczną dynię (w tym roku też oczywiście zrobimy)

Przed:

i po metamorfozie:




16 paź 2011

Fioletowo z odrobiną srebra z Oriflame

Dziś fioletowe oczy :) (z odrobiną srebra i turkusu)


Makijaż wykonany głównie kosmetykami Oriflame ( pisałam już o nich tutaj [KLIK] )

Dziś w roli głównej podwójny cień do powiek Very Me Eye Envy w kolorze Iced Purple. Cienie te są dość twarde w konsystencji przez to nie pylą i nie osypują się. Pigmentacja jest lepsza przy aplikacji na mokro lub na bazie. 
Na sucho są dość delikatne (idealne do makijażu dziennego)
Oprócz tych cieni użyłam pod łukiem brwiowym najjaśniejszego cienia z paletki  Smoky Eyeshadow Trio, tuszu Maxi Lash Mascara oraz Kajal Eye Linera.
Oprócz kosmetyków Oriflame użyłam też bazy pod cienie oraz odrobiny turkusowego cienia i kredki jumbo w kolorze fioletowym  na dolną powiekę.

Zapraszam na stepik:

1. Na całą powiekę ruchomą nakładam fioletowy cień
2. Na środek powieki nakładam srebrny cień 
3. Na pędzel do rozcierania nabieram odrobinę fioletu i rozcieram na i ponad załamaniem
4. Pod brwi nanoszę odrobinę najjaśniejszego cienia z paletki Smoky Eyeshadow Trio
5.  Dolną powiekę (3/4) maluję fioletową kredką
6. Średek dolnej powieki poprawiam turkusowym cieniem
7. Od zewnętrznego kącika dolnej powieki nakładam fioletowy cień a od wewnętrznego srebrny
8. Robię kreskę kajalem
9. Tuszuję rzęsy i gotowe :)

Efekty końcowe:






I jak Wam się podoba? Moim zdaniem całkiem ładnie wyszło - 
tym bardziej że do makijażu użyłam głównie 1 cienia.

Kosmetyki Oriflame mogłam przetestować dzięki uprzejmości Pani Izy. Za co jej z tego miejsca serdecznie dziękuję
Zapraszam na jej stronę http://www.oriflameireland.com/
i profil na Facebooku

11 paź 2011

Maska Miętowa z ziemią leczniczą Synesis

Dziś zapraszam na recenzję Maski miętowej z ziemią leczniczą od Synesis.



Na początek kilka słów od producenta:
Maska miętowa zawiera aż 10 doskonale skomponowanych, niezwykle oryginalnych składników aktywnych. Wśród nich: olejek miętowy, zieloną ziemię leczniczą (Grüne Heilerde), olej winogronowy, aloes, korę białej wierzby, olejek z jojoby, mech islandzki, witaminę E oraz babkę lancetowatą i olejek z pestek brzoskwini.
Maska miętowa to produkt silnie odżywczy, nawilżający i łagodząco-kojący. Kosmetyk ma także działanie liftingujące i przeciwzapalne, a mikroelementy w nim zawarte korzystnie wpływają na odtruwanie skóry. Ma orzeźwiający, wyraźnie miętowy zapach oraz bardzo przyjemną, gęstą, kremową konsystencję.
Skóra po jej zdjęciu jest odżywiona, rozświetlona i zrelaksowana, a efekty widoczne natychmiast. Kosmetyk Synesis przeznaczony jest do intensywnego nawilżania wszystkich rodzajów skór. Dzięki regularnej aplikacji cera odzyskuje zdrowy blask. Maskę miętową zaleca się stosować 1-2 razy w tygodniu. Nakładamy ją na twarz na 15-20 minut, po czym zmywamy wodą. Produkt w 100% roślinny, bez konserwantów i syntetycznych dodatków.
Maska miętowa z ziemią leczniczą jest dostępna w opakowaniu 50 ml w cenie 74 zł
Możecie ją kupić tutaj [KLIK]

A teraz moje wrażenia:
Maseczka zamknięta jest w solidnym słoiczku. Sam produkt jest koloru i konsystencji zielonkawej pasty. Wyczuwalny jest przyjemny, lekki miętowy aromat.
Podoba mi się że jest to produkt od razu gotowy do użycia (nic nie trzeba mieszać, rozrabiać i myć przyrządów potrzebnych do sporządzenia mieszanki ani pryskać wodą podczas noszenia jak to jest przy glince marokańskiej)
Konsystencja maseczki jest bardzo przyjemna - kremowa. Pasta jest gładka, śliska, bez grudek. Aplikacja jest prosta i przyjemna. Ja nakładałam ją na twarz palcami i pozostawiam na ok. 20 minut. Po tym czasie maska lekko zasycha. 
Stosuję ją zazwyczaj raz w tygodniu.
Po 20 minutach zmywam maseczkę za pomocą wody i płatków kosmetycznych. Zmywanie jest dość przyjemne bo maska nie zasycha i łatwo schodzi.

A teraz najważniejsze – działanie:
Zaskoczyło mnie to że rzeczywiście efekty są widoczne od razu (już po pierwszym użyciu). Skóra jest gładka i odżywiona. Absolutnie nie czuć wysuszenia jednak cera jest matowa. Najbardziej podoba mi się to że fantastycznie walczy z niedoskonałościami. Wszystkie zaczerwienienia, wypryski są widocznie ukojone i zmniejszone. Twarz po zdjęciu maski jest bardzo odświeżona.
Zdecydowanie polecam Maskę miętową gdyż mało która maska daje tak widoczne efekty.
Ale żeby nie było za różowo to jednak minusem jest cena tej maski. Jest ona dość droga (jednak po kilkunastu użyciach mam jeszcze sporo maseczki w słoiczku więc jest dość wydajna).
Drugi minusik to to że kosmetyk możemy kupić jedynie on line lub w warszawskim butiku.
Serdecznie polecam – zresztą nie tylko ja bo ta maseczka zbiera świetne recenzje więc musi coś w tym być :)


7 paź 2011

Opadają liście, czas snuje się mgliście - makijaż w jesiennych klimatach

Jakoś tak jesień mnie dopadła.
Nawet tapetę na laptopie mam jesienną
Makijaż wykonany cieniami urban decay naked i sleek sunset i curacao, tusz oriflame, liner miss sporty



( tapeta z http://wallpaperswide.com )

2 paź 2011

Zielono mi :))))))))))

Dziś makijaż z wczoraj. 
Zrobiłam go na szybko i w sumie nie miałam w planach wstawienia go tutaj 
ale spodobał mi się i zrobiłam fotki.
W sumie miałam sobie zrobić coś bardziej jesiennego ale że u mnie leje i leje już kolejny dzień to postawiłam na przekór na soczystą zieleń.






Użyłam zieleni z inglota  i wibo, brązu gosh, białego i morskiego z inglota, do kreski czarnego cienia sleek i tuszu wibo i oczywiście bazy udpp.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka